reklama
  • W podróży
  • Europa

Włochy: Bari i okolice – tu Włosi spędzają wakacje

autor: Basia Starecka | 27 marca 2018

Zapomnijcie o zadeptanym Rzymie, rozgorączkowanym Neapolu, dystyngowanej Florencji i głośnym Palermo. Okolice Bari, stolicy regionu Apulia, to zupełnie inne Włochy.

Będziecie zaskoczeni, jeśli zdawało się wam, że znacie je już na wylot. Tu panuje wręcz senny spokój! Trzeba jednak za niego nieco więcej zapłacić. Okolice Bari są odrobinę droższe od reszty Włoch, ale połączenia z Polski kusząco tanie. Można zatem powiedzieć, że koszt wycieczki na koniec dnia się wyrównuje. Oto pięć miast zlokalizowanych w pobliżu stolicy regionu Apulia, które warto odwiedzić, by zrozumieć, dlaczego właśnie tu Włosi lubią spędzać wakacje z daleka od spojrzeń turystów.


1/5 Polignano a Mare

Bardziej przypomina Grecję niż Włochy. Domy mają podobnie wypalony słońcem biały kolor, a każda uliczka kończy się szmaragdowym horyzontem Adriatyku. Kontekst skojarzeń jest jak najbardziej słuszny, bo historyczny. Wybrzeża Apulii w antycznych czasach skolonizowali Grecy i mieli na nie mocny wpływ aż do średniowiecza.

Kameralna plaża w Polignano a Mare.
Kameralna plaża w Polignano a Mare.
Kameralna plaża w Polignano a Mare.

Powiedziałabym, że na pierwszy rzut oka mają dalej, gdyby nie błysk czystości wyszorowanych wiatrem i morska bryzą ulic. Może zatem Dubrownik? Kamień pod stopami świeci się podobnie, a ściany domów wręcz rażą odbitym światłem słońca. Poszukajcie swoich odniesień. Włosi nie mają wątpliwości – wybrzeże Polignano a Mare uważają za jedno z piękniejszych w całej swojej ojczyźnie. Miasto bowiem położone jest na ostrych, podmywanych falami wysokich klifach z widokiem na morze. Można je oglądać
z dwóch perspektyw – skalnych tarasów wybrzeża, jak i bliżej tafli wody, z ukrytych pod nimi jaskiń. Z klifów w najbardziej czynny sposób korzystają sportowcy – co roku, w lipcu, Red Bull organizuje tu konkurs, podczas którego nurkowie z całego świata przy wielkim aplauzie miejscowych plażowiczów dają popis skoków i akrobacji.


2/5 Ostuni

Kolejne bielusieńkie, położone na trzech wzgórzach miasto, również zbudowane przez Greków. Droga do niego kręta i romantyczna wiedzie przez oliwne gaje. Stare powykręcane czasem i zbiorami drzewa co roku obradzają w kolejne kilogramy soczystych oliwek tłoczonych na znaną w całych Włoszech oliwę.

Malownicze ulice Ostuni toną w bieli i... błękicie.
Malownicze ulice Ostuni toną w bieli i... błękicie.
Malownicze ulice Ostuni toną w bieli i... błękicie.

Wejścia do miasta bronią mury i wieże warowne zbudowane w XVI wieku z inicjatywy naszej królowej Bony, wówczas księżnej pobliskiego Bari. Kiedy już uda wam się je przekroczyć, mieszkańcy od razu rozpoznają w was przyjezdnych. Nie zdziwcie się zatem, gdy jakaś babcia czy dziadek trącą was łokciem przy espresso i spytają, skąd jesteście. Szczególnie jeśli znajdziecie się na najbardziej reprezentatywnym placu miasta, czyli Piazza della Libertà, najpopularniejszym miejscu spotkań pilnowanym przez świętego Oronzo, patrona Ostuni, który czuwa nad nim ze szczytu swojej kolumny.


3/5 Locorotondo

Łatwo tu o zawrót głowy. Droga na starówkę prowadzi wokół wzgórza, na którym jest położone. Labirynt uliczek zapowiada już sama nazwa miasteczka – „loco” to miejsce, „rotondo” zaś okrągłe. Serpentyna drogi wije się po sam koniuszek, z którego rozciąga się panorama na słynącą z zabytkowych zabudowań dolinę Itria.

Ulice Locorotondo wiją się wokół wzgórza.
Ulice Locorotondo wiją się wokół wzgórza.
Ulice Locorotondo wiją się wokół wzgórza.

Kiedy dotrzecie już na szczyt, koniecznie zajrzyjcie do miejskiego parku, Villa Comunale, z którego jest najlepszy widok. Od czasu do czasu spójrzcie też w górę. Nad wąskimi uliczkami kameralnego i wciąż niezbyt odkrytego przez turystów miasteczka wiszą pacynki. Robi je miejscowy artysta. Rozejrzyjcie się również za lokalnym winem – jego nazwę łatwo zapamiętać, bo to również Locorotondo i jest białe jak tutejsze kamienice, a do tego delikatne o niezwykłym aromacie.


4/5 Alberobello

Jeśli marzycie o własnym kącie, Alberobello nie jest miejscem dla was. Typowe, miejscowe zabudowania bowiem to trulli, unikatowe okrągłe domy z kamienia ze stożkowatym dachem z wapiennych łupek, w których na próżno szukać przysłowiowych kątów.

Trulli, okrągłe domy
z kamienia ze stożkowatym dachem z wapiennych łupek, budowano, aby uniknąć płacenia podatków w XVI wieku. 

Wzięły się z oszczędności, a nawet prób uniknięcia płacenia podatków w XVI wieku, kiedy pobierano je tylko od mieszkańców solidnych, klasycznych domów. Trulli miały być doraźną, okresową zabudową, ale przetrwały stulecia i okazały się wyjątkowo solidne. Dziś widnieją na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO i jest ich około 1500. Większość ich dachów ozdabiają symbole – wyglądają dość tajemniczo, ale można je odszyfrować z pomocą mapy sprzedawanej w sklepach z pamiątkami. Nocleg w trullo to wielka przyjemność i komfort – w lecie kamienne ściany oddają przyjemny chłód, zimą zaś trzymają ciepło.


5/5 Matera

Materę można wyczuć na kilometr – pachnie zawilgoconą piwnicą, nie gorzej od Wenecji. To miasto wykute w skale, a przynajmniej jego zabytkowa część, która w filmie Mela Gibsona „Pasja” grała Jerozolimę. Nie był to zresztą jej debiut, filmowcy nakręcili tu niejeden film. W Materze powstał m.in. „Król David”
z Richardem Gerem czy „Sprzedawca Marzeń” Giuseppe Tornatore. Wydrążona w skale starówka robi ogromne wrażenie. Na jej zwiedzanie należy przeznaczyć przynajmniej jeden dzień, by wspiąć się na wszystkie strome i ukryte na pierwszy rzut oka schody, by zatrzymać się na którymś z tarasów i wsłuchać
w śpiew tysiąca żyjących w skalnych szczelinach ptaków.

Matera będzie Europejską Stolicą Kultury w 2019 r. fot. Shutterstock
reklama

Mapa

reklama

Zostań z nami

Bądź na bieżąco