werandcountry.pl weranda.pl
  • W podróży

City break w sercu Bałkanów. Co zobaczyć w Sofii i gdzie dobrze zjeść

autor: Mieczysław Pawłowicz

Sofia długo pozostawała w cieniu bardziej oczywistych europejskich stolic. Tymczasem to jedno z tych miast, które potrafi zaskoczyć już po pierwszym spacerze. Pod ruinami starożytnej Serdiki kursuje metro, kilka kroków dalej stoją cerkwie pamiętające pierwsze wieki chrześcijaństwa, a nad całym miastem góruje masyw Witoszy. Wystarczy weekend, żeby zobaczyć najważniejsze miejsca i spróbować kuchni, która jest jednym z najmocniejszych punktów tej części Bałkanów.

Bułgaria od wielu lat cieszy się popularnością wśród polskich turystów. W sezonie letnim do kurortów nad Morzem Czarnym można dolecieć z 10 polskich lotnisk. Nic więc dziwnego, że największy ruch polskich turystów odbywa się w miesiącach letnich. Jednak odkąd jesienią przewoźnicy tzw niskokosztowi otworzyli połączenia do Sofii i można polecieć tam już z trzech polskich miast, więc w naturalny sposób nasi rodacy wybierają się na ,,city break”. Tym bardziej, że przelot można znaleźć taniej niż bilet na pendolino w kraju.

Sobór św. Aleksandra Newskiego w Sofii – największa cerkiew w Bułgarii
Sobór św. Aleksandra Newskiego w Sofii powstał jako wotum za wyzwolenie Bułgarii spod panowania Imperium Osmańskiego.

Serdika

Historycznym centrum miasta jest Serdika. Każdy przesiada się w okolicach tej stacji metra  mimowolnie zwiedza ruiny, bo inaczej nie da się wyjść z podziemi. Serdiką nazywano okolicę, zanim obecną stolicę Bułgarii zaczęto nazywać Sofia. Zresztą to już siódme miasto, które szczyci się mianem stolicy kraju. Okolice Serdiki to prócz ruin budynki rządowe i użyteczności publicznej. Warto jednak przebić się przez socrealistyczne bryły. W środku, niczym w wielkiej betonowej studni znajdziemy najstarszą cerkiew pod wezwniem św. Jerzego. Zabytek wygląda irracjonalnie otoczony współczesnymi budynkami, ale jest przepiękny. 

Votum za wyzwolenie spod okupacji

Główną i najbardziej okazałą budowlą jest Sobór św. Aleksandra Newskiego. To obowiązkowy punkt programu zwiedzania. Cerkiew powstała w drugiej połowie XIX wieku ku czci rosyjskiego cara Aleksandra II. Zbieżność imion jest przypadkowa: św Aleksander Newski był patronem carskiej rodziny. A Bułgarzy odwdzięczyli się w ten sposób za wyzwolenie spod kilusetletniej tureckiej niewoli.

Obok okazałej świątyni jest niepozorna, mała ceglana cerkiewka. Ale to właśnie ona stoi w miejscu pierwotnego miejsca kultu w tej okolicy. Ponoć pierwsze kamienie położono tu już w IV wieku naszej ery. Oczywiście obecna cerkiew Mądrości Bożej w Sofii nie jest aż tak stara. Ale w tym miejscu ludzie modlili się przez cały czas: nawet Turcy, choć oczywiście zmieniając chrześcijańską świątynię w meczet. Meczet jednak nie przetrwał, niszczony przez trzęsienia ziemi. Obecna świątynia została odbudowana niecałe sto lat temu. Funkcję katedralną przejął bardziej okazały pobliski Sobór Newskiego.

Meczet Bania Baszni Dżamija w Sofii przy dawnych źródłach termalnych
Bania Baszni Dżamija to jedyny czynny meczet w Sofii. Powstał w czasach panowania osmańskiego w miejscu dawnych źródeł termalnych.

Informacja pod termami

Katedra powstała po pokonaniu zaborców Turków. Jedynym śladem, prócz wpływów kulinarnych, w Sofii pozostał meczet Bania Baszni Dżamija. To jedyny czynny meczet w mieście. Dźwięczna nazwa oznacza łaźnie, bo kiedyś były tu źródła termalne. Teraz obok meczetu stoi centrum informacji turystycznej z reklamą wody mineralnej. I właśnie tutaj musiałem sobie przypomnieć o zwyczaju z okresu tureckiego zaboru. To wtedy Bułgarzy ustalili między sobą, że skinienie głową oznacza ,,nie”, a pokręcenie ,,tak”. Zwyczaj, który trwa do dziś więc kiedy pytamy kogoś o cokolwiek, trzeba dobrze się zastanowić po jego odpowiedzi. Nawet w informacji turystycznej. Szczęśliwie udało mi się z obsługą porozumieć i ruszyłem na południe miasta. 

Nestinar chodzący po rozżarzonych węglach podczas tradycyjnego rytuału w Bułgarii
Nestinari, czyli rytuał chodzenia po rozżarzonych węglach, wywodzi się z dawnych pogańskich obrzędów i dziś jest jednym z najbardziej niezwykłych elementów bułgarskiej tradycji.

Pod Witoszą

Tam znajduje się jedna ze starszych świątyń. Nie jest tak efektowna jak cerkiew w centrum. Prawdę powiedziawszy trudno ją nawet znaleźć wśród krętych uliczek. Ale warto: skromna trzynastowieczna zabudowa kryje we wnętrzu wspaniałe freski. To dzięki nim znalazła się na liście Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Cerkiew Bojańska może też być wspaniałym punktem startowym do pieszej wycieczki w... pobliskie góry. Sofia jest jedną z nielicznych stolic nie tylko w Europie, na którą można sobie spojrzeć z imponującej wysokości ponad 2000 metrów nad poziomem morza. Ale uwaga, o tej porze roku może tu być jeszcze dość rześko

Nestinari

Za to na pewno nie zmarzniecie przy rytuale odprawianym przez nestinari. To jeden z najbardziej niezwykłych bułgarskich zwyczajów. W 2009 roku został nawet wpisany na listę Niematerielnego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Zwyczaj wywodzący się jeszcze z czasów pogańskich dostał z czasem chrześcijański sznyt będąc powiązanym z kultem Konstantyna i Heleny. Najpierw obnoszona jest święta ikona. Następnie w rytm dud i bębnów tancerze wpadają w trans. Kulminacyjnym punktem jest przejście głównego celebransa – nestinara – po rozżarzonych węglach. Ten zwyczaj kultywowany jest w kilku wioskach w rejonie Strandża.

Główne obchody odbywają się na przełomie maja i czerwca. Ale w Sofii można znaleźć restauracje, gdzie ta tradycja jest przedstawiana codziennie. Jest to bardziej przedstawienie dla turystów, choć ikona na początku też jest uroczyście obnoszona. Szczerze mówiąc byłem Niewiernym Tomaszem i po pokazie podszedłem do paleniska, bo węgle wydawały się zimne. I dobrze, że nie chwyciłem ich szybko dłonią. Uwierzcie, że były bardziej niż ciepłe. 

Widok na centrum Sofii z tramwajem i cerkwią św. Niedzieli na tle gór Witosza
Jednym z najbardziej charakterystycznych widoków w Sofii jest panorama miasta z górami Witosza w tle. Tramwaje przecinają centrum stolicy, a nad dachami budynków wyrastają kopuły historycznych cerkwi.

Bulwar Witosza

Pokaz chodzenia po rozżarzonych węglach najprędzej znajdziemy właśnie u stóp Witoszy. Pod warunkiem że nie zbyt dużego wiatru i szczególnie wiosną, nie pada deszcz. Ale od góry dominującej nad miastem nazwę przyjął najpopularniejszy deptak. Bulwar Witosza ma wszystko co klasyczna promenada mieć powinna: luksusowe butiki, sklepy z pamiątkami, popularne bary, restauracje i puby. I jak zwykle w takich przypadkach: fajnie jest tym bulwarem pospacerować, ale lepiej odejść od głównej ulicy, jeśli chcemy się gdzieś się zatrzymać.

Alt: Jagnięcina po bułgarsku podawana w tradycyjnej restauracji w Sofii
Kuchnia bułgarska słynie z prostych, ale intensywnych smaków. Jagnięcina jest jednym z najbardziej charakterystycznych dań serwowanych w tradycyjnych restauracjach.

Agneszko palce lizać!

Bałkany to idealne miejsce, żeby spróbować jagnięciny. Ja wiem, że to danie u nas jest obłożone jakąś klątwą. Nawet w naszych górach trudno o dobre dania z baranków. Ale jesteśmy na Bałkanach! Jeżeli macie mało czasu, to najlepszym miejscem jest lokal Hajdigranovite Izby. Wystrój wnętrza nieco w stylu cepeliowskim, ale dania palce lizać. Agneszko palce lizać, bo jagnięcina po bułgarsku właśnie tak się nazywa. Najpopularniejsze są tu oczywiście dania z pieca, ale w wielu knajpach można dostać baraninkę gotowaną.

Kto jest wegetarianinem też nie stoi na straconej pozycji. Słynną sałatką szopską, której podstawą jest właśnie ser solankowy, nie pogardzą nawet mięsożercy. I nie wiem czy to siła autosugestii, ale warzywa: pomidory, ogórki, papryka smakują zupełnie inaczej niż u nas. 

Smacznego

Fot. M. Pawłowicz