- Od kuchni
Najpiękniejsze wiosenne restauracje w Warszawie. 6 adresów z ogródkami, patio i zielonym klimatem
Wiosną Warszawa znowu wychodzi na zewnątrz. Stołeczne restauracje otwierają ogrody, patio i tarasy, a lunch, kawa czy kolacja wśród zieleni zaczynają smakować zupełnie inaczej. Wybraliśmy 6 miejsc, które naprawdę mają ten klimat.
Nie każda restauracja z kilkoma stolikami na chodniku od razu staje się wiosennym adresem z charakterem. Szukaliśmy miejsc, do których idzie się nie tylko po jedzenie, ale też po atmosferę, światło, zieleń i ten moment, kiedy po długiej zimie znowu ma się ochotę zostać na mieście trochę dłużej. Warszawa ma pod tym względem coraz więcej do zaoferowania, od ogrodów ukrytych wśród drzew, przez klimatyczne patio, po oranżerie i spokojne dziedzińce, w których można na chwilę zapomnieć, że wokół toczy się centrum miasta.
KLONN
KLONN działa w jednej z tych części Warszawy, które mają zupełnie inny klimat niż okolice dużych ulic, biurowców i miejskiego pośpiechu. Jazdów to rejon przy Łazienkach, z dużą ilością zieleni, starszym drzewostanem i luźniejszą zabudową. Nie ma tu ścisku charakterystycznego dla centrum, są za to drzewa, więcej światła i spokojniejsze otoczenie. Sam lokal zaprasza do przeszklonej oranżerii z widokiem na ogród, więc wiosenny charakter tego miejsca nie kończy się na kilku stolikach wystawionych przed wejście.
To właśnie połączenie restauracji z zielonym otoczeniem robi tu największe wrażenie. Do KLONN-u przychodzi się nie tylko na jedzenie, ale też po to, żeby usiąść w miejscu, które naprawdę daje oddech. Wiosną dobrze to czuć, bo ogród i oranżeria stają się naturalnym przedłużeniem restauracji. Z jednej strony wciąż jest się w Warszawie, z drugiej ten adres daje wrażenie, jakby miasto było gdzieś dalej.
Za tą oprawą stoi też konkretna kuchnia. Restauracja podkreśla sezonowy charakter menu i pisze o daniach opartych na tym, co najlepsze w naturze. Wśród produktów wymienia między innymi ostrygi, włoską truflę i wagyu. To ważne, bo KLONN nie jest miejscem, które broni się wyłącznie wyglądem. Tutaj jedzenie i przestrzeń są równie istotne.
KLONN jest otwarty od wtorku do piątku w godz. 16:00–22:00, w soboty 13:00–22:00, w niedziele 13:00–20:00, w poniedziałki jest zamknięty.
Adres: Jazdów 1B, Warszawa.
Przyjaciele
Przyjaciele to zupełnie inny typ wiosennego adresu niż KLONN. To jeden z tych warszawskich adresów, które z ulicy nie pokazują wszystkiego od razu. Wilcza jest głośna, gęsta i typowo śródmiejska, ale tutaj po wejściu w głąb posesji robi się znacznie spokojniej. Wiosną najważniejszy staje się ogród, schowany za frontem budynku i odcięty od ulicznego ruchu. To on daje temu miejscu przewagę nad wieloma lokalami, które w sezonie po prostu dostawiają kilka stolików od strony chodnika. Tu jest bardziej osłonięta, zielona przestrzeń, w której naprawdę można usiąść i zapomnieć, że wokół jest ścisłe centrum Warszawy.
W tym adresie dobrze wypada właśnie kontrast. Z jednej strony klasyczne śródmieście, kamienice, ruch, samochody i szybkie tempo. Z drugiej, po kilku krokach, robi się ciszej i bardziej miękko. Nie ma widoku na park ani szerokiego zielonego placu, ale jest coś, czego w centrum często szuka się bardziej niż rozległej przestrzeni, poczucie schowania się na chwilę przed miastem. Dlatego Przyjaciele dobrze działają wiosną, kiedy po zimie znowu chce się siedzieć na zewnątrz, ale niekoniecznie przy samym chodniku. Ogród jest tu ważny nie jako dekoracja, tylko jako realna część lokalu.
To miejsce ma też swoją kulinarną stronę i warto ją dopowiedzieć, bo nie jest to wyłącznie ładny adres na spotkanie. Na oficjalnej stronie menu widać kuchnię dość szeroką, osadzoną w wygodnych, lubianych smakach, ale z kilkoma wyraźniejszymi akcentami. W karcie są między innymi schabowy Przyjaciół z opiekanymi ziemniakami i smażoną kiszoną kapustą z miodem i cytryną, żebro wołowe Przyjaciół z sosem śliwkowym BBQ z whisky, marchewką w miodzie i czosnku, brukselką i frytkami, a także policzki wołowe Przyjaciół podawane z batatami, marchewką, ziemniakami, brukselką, chipsami z jarmużu, oliwą lubczykową i demi-glace. To menu nie idzie w minimalizm ani w modę na trzy składniki na talerzu. Jest bardziej syte, konkretne i nastawione na dania, przy których naprawdę można usiąść na dłużej.
W karcie są też pozycje mniej oczywiste i lżejsze. Lokal podaje pierogi z szarpanym mięsem, twarogiem, śmietaną, koperkiem, okrasą i oliwą lubczykową, orzo z klopsikami, pitę z kurczakiem greckiego przyjaciela z pomidorkami cherry, ogórkiem, czerwoną cebulą, oliwkami kalamata, tzatziki i fetą, a także grillowanego łososia z puree z zielonego groszku, groszkiem cukrowym i sosem śmietanowym z fetą. Do tego dochodzą bardziej swobodne dania w stylu spotkaniowym, jak frytki z szarpaną wieprzowiną albo wersja z szarpanym boczniakiem, a także kanapka kubańskiego przyjaciela z szynką, serem szwajcarskim, piklami, musztardą i frytkami. Z tego menu widać, że Przyjaciele nie próbują być restauracją jednego tonu. To raczej miejsce, w którym można zjeść zarówno coś klasycznego, jak i wpaść na bardziej luźne danie do wina czy koktajlu.
To wszystko dobrze łączy się z charakterem samego lokalu. Przyjaciele od dawna funkcjonują jako adres na spotkania, kolacje, randki i dłuższe rozmowy, a ogród tylko to wzmacnia. Wiosną ten adres nie potrzebuje wielu dodatkowych ozdobników, bo działa samym układem miejsca, jest śródmieście, jest ogród, jest zabytkowy budynek i karta, w której obok pierogów i schabowego pojawiają się też bardziej współczesne, swobodniejsze dania.
Adres: Wilcza 58A, Warszawa.
W Ogrodzie
W Ogordzie to adres na wiosnę bardzo oczywisty, ale w dobrym sensie. Restauracja stoi tuż przy parku, więc zamiast stolików przy ulicy są alejki, stare drzewa i zieleń w samym centrum miasta. To miejsce dobrze wypada właśnie wtedy, gdy Warszawa znowu zaczyna jeść na zewnątrz, bo po spacerze w Ogrodzie Saskim można od razu usiąść na obiad, deser albo kawę.
To lokal o bardziej klasycznym charakterze niż wiele nowych warszawskich adresów i akurat tutaj to pasuje. Nie ma udawania luzu ani silenia się na sezonowe mody. Jest prosta formuła, park, spokojniejsze tempo i kuchnia polska. W takim miejscu to wystarcza, bo największym atutem jest połączenie dobrej lokalizacji z wygodnym, znanym jedzeniem.
W karcie są dania, które dobrze wpisują się w ten charakter. Można zamówić tatar wołowy z ogórkiem kiszonym, cebulą, marynowanymi borowikami, chrzanem, musztardą, natką, masłem, jajkiem przepiórczym i ciabattą. Jest schabowy z kością z młodymi ziemniakami, masłem, koperkiem i mizerią. Na deser lokal podaje ptysia z mascarpone i owocami leśnymi. To menu oparte na smakach dobrze znanych, sycących i osadzonych w polskiej kuchni, bez przekombinowania.
Właśnie dlatego ten adres dobrze sprawdza się na rodzinny obiad, spokojne spotkanie albo posiłek po spacerze. Nie trzeba tu specjalnej okazji. Wiosną wystarczy sam układ dnia, trochę parku, trochę słońca i miejsce, w którym można usiąść bez pośpiechu.
Godziny otwarcia: poniedziałek–czwartek 12:00–22:00, piątek i sobota 12:00–23:00, niedziela 12:00–21:00.
Adres: ul. Senatorska 37, Warszawa, wejście od strony Ogrodu Saskiego.
Bistro Olkuska
Bistro Olkuska to inny rodzaj wiosennego adresu niż restauracje przy parkach czy w pałacowych ogrodach. Tutaj wszystko kręci się wokół bazaru, codzienności i tego mokotowskiego rytmu, w którym wpada się najpierw po pieczywo, warzywa albo sery, a potem zostaje na kawę i śniadanie. To miejsce działa właśnie w takiej scenerii, na terenie Bazaru Olkuska, i ma w sobie coś bardziej sąsiedzkiego niż odświętnego. Wiosną dobrze to czuć, bo pojawia się stylowy taras i ukwiecony ogródek, a cały adres zaczyna działać nie tylko jako bistro, ale też jako miejsce, w którym po prostu chce się posiedzieć chwilę dłużej.
Tutaj nie ma wielkiej oprawy ani restauracyjnego zadęcia. Siłą tego miejsca jest swoboda. Najpierw zakupy na bazarze, potem śniadanie, lunch albo coś słodkiego do kawy. Taki układ sam się broni, szczególnie gdy robi się cieplej i życie znowu przenosi się na zewnątrz. Bistro Olkuska jest osadzone dokładnie w takim warszawskim stylu, który lubi się najbardziej wiosną, bez pośpiechu, bez specjalnej okazji, bardziej po drodze niż „na wyjście”, ale przez to właśnie bardzo naturalnie. Oficjalny opis lokalu mówi wprost o europejskiej kuchni z domowym charakterem, śniadaniach serwowanych przez cały dzień i codziennie zmieniającym się menu obiadowym.
Menu też dobrze pasuje do tego miejsca. W oficjalnych materiałach bistro podkreśla śniadania przez cały dzień, codzienne menu obiadowe, domowe desery i wypieki, a w sezonie także rzemieślnicze lody. Z aktualnych pozycji widocznych w sieci da się potwierdzić między innymi jajka po turecku, pancakes na słodko, pancakes z łososiem i awokado oraz nową szakszukę z krewetkami. To karta, która nie próbuje być przesadnie wymyślna, ale daje dokładnie to, czego wiele osób szuka w takim miejscu, śniadanie bez patrzenia na godzinę, coś lekkiego do kawy, coś bardziej konkretnego na lunch i deser, który pasuje do spokojniejszego poranka albo popołudnia.
Bistro Olkuska dobrze wypada właśnie dlatego, że nie udaje niczego więcej. Nie jest restauracją na wielkie wyjście i nie próbuje być najbardziej efektownym adresem w mieście. Ma za to własny rytm, wiernych gości i przestrzeń, która wiosną po prostu zaczyna żyć mocniej. Na zdjęciach i w komunikacji lokalu regularnie wraca motyw kawy, śniadań i wspólnego stołu, co dobrze oddaje charakter tego miejsca. To adres na Mokotowie, do którego równie łatwo wpaść spontanicznie, jak umówić się z kimś na dłuższe śniadanie w sobotę.
Godziny otwarcia to poniedziałek–piątek 10:00–19:00, sobota 8:30–16:00, niedziela nieczynne, a w bieżącej komunikacji w social mediach pojawiają się też szersze godziny weekendowe, więc przed wyjściem warto sprawdzić aktualny profil lokalu.
Adres: ul. Olkuska 12, Warszawa.
El Patio
El Patio to adres z zupełnie innej strony miasta niż śródmiejskie restauracje z ogrodem. Tu nie ma kamienic, biurowców i ulicznego ruchu. Jest Powsin, spokojniejsza okolica na południu Warszawy, a sam lokal od początku stawia na hiszpański charakter, swobodniejsze tempo i jedzenie, które dobrze pasuje do cieplejszych miesięcy. Już sama nazwa podpowiada kierunek, bo patio jest tu ważną częścią całego pomysłu na to miejsce.
To miejsce dobrze wypada wiosną, bo zamiast miejskiego zgiełku ma bardziej osiedlowy, południowy rytm. Łatwo tu przyjechać na dłuższy obiad albo kolację, kiedy nie chce się siedzieć w centrum. El Patio nie próbuje udawać warszawskiej wersji Barcelony na pokaz. Raczej idzie w stronę prostego pomysłu, kuchnia hiszpańska, dobre wino, tapas i luźniejsza atmosfera. Lokal podkreśla też, że pracuje tu szef kuchni Ángel Abadia, a cała karta opiera się na autentycznych smakach Hiszpanii i śródziemnomorskim stylu jedzenia.
W menu najmocniej wybrzmiewają właśnie tapas i dania do dzielenia się przy stole. W oficjalnych materiałach restauracja mocno stawia na kuchnię hiszpańską, a w zewnętrznych źródłach sprzedażowych da się potwierdzić takie pozycje jak gazpacho, croquetas, różne tapas, a także dania z owocami morza i ryb. To karta, która dobrze pasuje do wiosennego i letniego jedzenia, mniej ciężkiego, bardziej wspólnego, z kieliszkiem wina niż z dużym obiadem w klasycznym polskim stylu.
Godziny otwarcia to środa, czwartek, piątek 13:00–22:00, sobota 13:00–23:00, niedziela 13:00–21:00, poniedziałek i wtorek nieczynne.
Adres: Kremowa 63, Warszawa.
Tajemniczy Ogród Wilanów
Tajemniczy Ogród Wilanów ma zupełnie inny charakter niż restauracje w centrum. Tu wiosna nie opiera się na kilku stolikach wystawionych przed lokal, tylko na dużej ogrodowej przestrzeni. Są stare drzewa, dużo zieleni, altany porośnięte bluszczem i główne patio, więc to miejsce od początku działa bardziej jak ogród z restauracją niż restauracja z ogródkiem. W Wilanowie taki układ po prostu się sprawdza, bo już samo otoczenie Pałacu w Wilanowie i spokojniejszy rytm tej części miasta robią swoje.
To adres, do którego dobrze przyjść po spacerze po okolicy albo po wizycie w pałacowym parku. Nie ma tu śródmiejskiego pośpiechu, jest za to więcej przestrzeni i bardziej spokojne tempo. Ogród ma ponad 1750 mkw, więc nie jest dodatkiem do lokalu, tylko jego ważną częścią. To jedno z tych miejsc, gdzie wiosną i latem wiele dzieje się właśnie na zewnątrz.
Menu dobrze pasuje do tego adresu, bo idzie w stronę kuchni polskiej i klasycznych smaków, ale bez ciężkiego, staromodnego tonu. W karcie są między innymi rosół z bażanta, staropolskie pierogi z dzikiego ptactwa, żebro z sarny, bigos z dziczyzną, sznycel po wiedeńsku, udo z kaczki confit i łosoś z kaparowym sosem beurre blanc. To kuchnia, która dobrze wypada w takim miejscu, trochę bardziej odświętnym niż codziennym, ale nadal bez przesady i bez udawania fine diningu.
Ten adres ma też swoją wyraźną tożsamość. Wilanów, historyczne otoczenie i ogród robią swoje, ale ważne jest też to, że za tym wszystkim stoi konkretna karta. Można tu przyjść na rodzinny obiad, spokojniejsze spotkanie albo dłuższy posiłek po spacerze. To jedno z tych miejsc, które wiosną i latem naturalnie wchodzą do gry, bo po prostu najlepiej smakują właśnie wtedy, gdy można usiąść wśród zieleni.
Lokal działa codziennie. Godziny otwarcia: poniedziałek–niedziela 12:00–21:00.
Adres: ul. Stanisława Kostki Potockiego 27, Warszawa.