werandcountry.pl weranda.pl
reklama
  • Od kuchni
  • Ludzie

Adriana Marczewska: gotowanie to medytacja

autor: Staszek Gieżyński

Adriana Marczewska, uczestniczka Top Chef, szefowa kuchni restauracji La BlaBla, zaprasza nas do swojego domu i opowiada o spełnionych marzeniach.

Wchodzisz do restauracyjnej kuchni, a pracownicy widzą…
Wytatuowaną małolatę! (Śmiech).

No nie, brałaś udział w Top Chef, na Kuchni+ można cię zobaczyć w programie „Ślinotok”, prowadzisz własną restaurację.
Moja mama jest coachem i kiedyś poprosiłam ją o pomoc. W pewnym momencie spytała, co bym chciała, gdyby wszystko było możliwe. Odpowiedziałam, że za kilkanaście lat poprowadzę studio, a w nim warsztaty, będę miała piękne, czarno-białe mieszkanie i program kulinarny. Wszystko to ziściło się znacznie szybciej.

fot. Rafał Meszka

Jak ty właściwie trafiłaś do kuchni?
Moje wspomnienia z dzieciństwa to dziadkowie przy kuchni węglowej, wędzarnia, wychodzenie w piżamie do ogrodu i rwanie pomidorów, ogórków, ziół. Zamieszkałam sama, gdy miałam szesnaście lat, więc zaczęłam gotować. Okazało się, że jak po pracy przygotowuję obiad dla czterech osób, jest to taka moja medytacja. Założyłam więc firmę cateringową i tak się zaczęło.

Jakbyś określiła swoje gotowanie?
Lubię mówić, że jest proste i naturalne. Może też kobiece – nic skomplikowanego, jedzenie ładne i delikatne. Myślę o moich potrawach jak o obrazach. Teraz mam takie danie, gdzie są sosna, jagody, mech, grzyby – po prostu jak w lesie.

Wykorzystujesz polskie produkty.
Z zagranicznych składników mamy w restauracji cytryny do lemoniady! Nie dostaniesz też u nas coli czy soku z kartonu. Używamy dużo ziół, kwiatów jadalnych, mniej znanych roślin. Karta zmienia się czasem raz na kilka tygodni, a czasem dwa razy dziennie. Moja restauracja to miejsce przyjazne i rodzinne. Chodzi też o to, by ludzi uświadamiać, uczyć czegoś o jedzeniu.

Potrzebują tej nauki?
Ja wiem, jak pewne rzeczy powinny smakować czy pachnieć, bo mam jakieś wspomnienia, choćby z domowego ogrodu. Te wspomnienia warto tworzyć, dlatego marzy mi się zakładanie ogrodów miejskich w Polsce. To akcja sezonowa, wystarczy do niej nawet plac budowy czy dach parkingu. Można by przyprowadzać przedszkolaki…

Mam w domu przedszkolaka. Co byś mu pokazała?
Mnóstwo rzeczy! Jedzenie ma tyle różnych kształtów i kolorów, którymi można się bawić. Czasem coś fioletowego po obraniu robi się białe. Mógłby też poobserwować, jak na przykład rośnie fasolka, zmienia się i dojrzewa. Samemu pielić grządki. To uczy szacunku do jedzenia.

Zajrzałem do twojej lodówki. Widzę głównie lakiery do paznokci…

O przepraszam! Są też jakieś dodatki do grilla i sushi z wczoraj. (Śmiech). Teraz w domu gotuję rzadziej, nie mam na to tyle czasu. Wcześniej zdarzało mi się przygotowywać zamówiony catering na domowej kuchence, na piątym piętrze bez windy. Obecnie kuchnia w restauracji to moje laboratorium.

Laboratorium brzmi trochę bezdusznie…

Niech więc będzie, że to mój plac zabaw!

EDIT: Restauracja La BlaBla została zamknięta. Ada nadal szkoli się kulinarnie i szuka nowej drogi.

  • Zdjęcia: Rafał Meszka, stylizacja: Matylda Rosłaniec
    Zdjęcia: Rafał Meszka, stylizacja: Matylda Rosłaniec
  • Zdjęcia: Rafał Meszka, stylizacja: Matylda Rosłaniec
    Zdjęcia: Rafał Meszka, stylizacja: Matylda Rosłaniec
  • Zdjęcia: Rafał Meszka, stylizacja: Matylda Rosłaniec
    Zdjęcia: Rafał Meszka, stylizacja: Matylda Rosłaniec
  • Zdjęcia: Rafał Meszka, stylizacja: Matylda Rosłaniec
    Zdjęcia: Rafał Meszka, stylizacja: Matylda Rosłaniec
  • Zdjęcia: Rafał Meszka, stylizacja: Matylda Rosłaniec
    Zdjęcia: Rafał Meszka, stylizacja: Matylda Rosłaniec
reklama
reklama

Zostań z nami

Bądź na bieżąco