- Dzieje się
Nietypowe widowisko nad Tatrami. W niebo wzniesie się kilkadziesiąt balonów
Kilkadziesiąt balonów nad Tarami w jednym czasie? Po raz pierwszy w rejonie Wysokich Tatr odbędzie się wydarzenie na taką skalę. Do Wielkiej Łomnicy przyjadą piloci z siedemnastu krajów, a nad okolicą ma się pojawić czterdzieści balonów. Widzowie zobaczą sportowe loty, przygotowania do startów i nocny pokaz.
Wielka Łomnica na pięć dni stanie się bazą najlepszych balonowych załóg. Około trzydziestu maszyn wystartuje w zawodach, a do nich dołączą balony fiestowe, przeznaczone między innymi do lotów pasażerskich.
Głównym miejscem wydarzenia będzie teren Rock Farm. Wszystkie starty mają być dostępne dla publiczności, a największy program przygotowano na sobotę. Wstęp jest bezpłatny.
Zobacz nasze materiały wideo
Siedem lotów w pięć dni
Slovak Balloon Cup potrwa od 11 do 15 września 2026 roku. Pierwszy lot zaplanowano na piątek o godz. 17.00. W sobotę, niedzielę i poniedziałek balony mają startować dwa razy dziennie: o godz. 6.00 oraz 17.00. Wtorkowy poranek pozostaje terminem rezerwowym, gdyby któregoś z wcześniejszych lotów nie udało się przeprowadzić.
Każdy start będzie można oglądać z wyznaczonej strefy dla publiczności. Warto pojawić się wcześniej, ponieważ samo przygotowanie kilkudziesięciu balonów jest ważną częścią wydarzenia. Załogi muszą rozłożyć czasze, napełnić je powietrzem, zamontować wyposażenie i sprawdzić palniki.
Osoby nastawione na zdjęcia powinny rozważyć poranny start. Powietrze bywa wtedy spokojniejsze, a jeżeli niebo będzie bezchmurne, za balonami pojawi się wyraźna panorama Wysokich Tatr.
Piloci z siedemnastu krajów
Do Wielkiej Łomnicy przyjadą zawodnicy z Europy, Australii, Japonii, Indii, Brazylii, Kanady, Nowej Zelandii i Stanów Zjednoczonych. Wśród uczestników będą również polskie załogi. Na liście startowej znaleźli się piloci zajmujący wysokie miejsca w światowym rankingu. Belg David Spildooren jest obecnie siódmy, a Australijczyk Matthew Scaife dziesiąty. Z Australii przyleci w sumie czterech zawodników.
Nie będzie to więc wyłącznie balonowa fiesta dla turystów. Slovak Balloon Cup ma status oficjalnych zawodów kategorii drugiej, zatwierdzonych przez Międzynarodową Federację Lotniczą FAI. Dla wielu uczestników start pod Tatrami będzie ostatnim sprawdzianem przed mistrzostwami świata, które kilka dni później rozpoczną się w Krośnie.
Zawody i dodatkowe atrakcje
Z ziemi lot balonu wygląda spokojnie. Dla pilota to jednak przede wszystkim meteorologia, precyzja i szybkie podejmowanie decyzji. Balon nie ma kierownicy ani steru. Pilot może wpływać na kierunek lotu jedynie poprzez zmianę wysokości. Wznosi się lub opada, szukając warstwy powietrza przemieszczającej się w odpowiednią stronę.
Przed lotem zawodnicy otrzymują zadania. Muszą dotrzeć jak najbliżej wskazanego celu, zrzucić marker w określonym miejscu albo elektronicznie zaznaczyć swoją pozycję. Nie wygrywa ten, kto leci najszybciej, ale pilot, który najlepiej wykorzystuje wiatr i najdokładniej wykonuje kolejne próby.
Pod Tatrami dodatkowym utrudnieniem będą lokalne układy wiatrów i wpływ gór na pogodę.
– Piloci będą potrzebowali dobrego przygotowania, taktycznego myślenia, doświadczenia, a czasami także cierpliwości – mówi Christoph Fraisl, dyrektor zawodów.
Najwięcej atrakcji zaplanowano na sobotę 12 września. Dzień rozpocznie się o godz. 6.00 porannym lotem balonów. Od godz. 10.00 do 12.30 na terenie Rock Farm będą odbywać się wyścigi dronów.
Po południu przygotowano program dla rodzin. O godz. 16.00 rozpocznie się przedstawienie teatru dziecięcego Hoki Poki, a godzinę później planowany jest kolejny start zawodników.
O godz. 18.00 wystąpi słowacki wokalista Chris Ellys. Po koncercie odbędzie się pokaz dronów i modeli samolotów, a o godz. 19.30 zagra preszowska grupa BDHS. Finał zaplanowano na godz. 20.00. Balony pozostaną na ziemi, a ich czasze będą podświetlane płomieniami palników w rytm muzyki. Pokaz ma potrwać około trzydziestu minut. Od godz. 18.00 będzie można również wejść do rozłożonego balonu i zobaczyć jego konstrukcję od środka. Zaplanowano także krótkie loty na uwięzi. Na terenie wydarzenia znajdą się strefa gastronomiczna, miejsce do odpoczynku i atrakcje dla dzieci.
Trzy trasy rowerowe do wyboru
Częścią sobotniego programu będzie Tatranská cyklojazda, czyli wspólny przejazd po okolicach Wielkiej Łomnicy. Nie są to zawody i organizatorzy nie będą mierzyć czasu. Uczestnicy wybiorą jedną z trzech tras i przejadą ją we własnym tempie.
Wspólny start zaplanowano na godz. 13.30 w BikeParku Wielka Łomnica. Najłatwiejsza trasa ma 11,5 kilometra i prowadzi przez Huncovce do Kieżmarku, a następnie wraca do BikeParku. Na całej pętli znajduje się zaledwie dziewiętnaście metrów podjazdów, dlatego mogą wybrać ją początkujący i rodziny z dziećmi.
Średni wariant liczy 19,9 kilometra. Prowadzi przez Matejovce i Młynicę, a kończy się na terenie Rock Farm. Do pokonania jest 158 metrów podjazdów.
Najdłuższa trasa ma 30,7 kilometra i około 407 metrów podjazdów. Rowerzyści przejadą przez Nową Leśną, Dolny i Górny Smokowiec oraz Starą Leśną. Uczestnicy dwóch trudniejszych wariantów dotrą bezpośrednio na teren Slovak Balloon Cup, przed popołudniowym startem balonów. Udział w przejeździe jest bezpłatny, ale wymaga wcześniejszej rejestracji.
Informacje praktyczne
Wstęp na Slovak Balloon Cup i udział w sobotnim programie są bezpłatne. Osobno płatne będą pełne loty pasażerskie w balonach fiestowych. W chwili przygotowywania tekstu miejsce w koszu kosztowało 149 euro od osoby. Cena obejmowała ubezpieczenie oraz transport po lądowaniu do miejsca zbiórki.
Cały program jest uzależniony od pogody. Lot może uniemożliwić nie tylko deszcz, ale także zbyt silny wiatr, jego niekorzystny kierunek albo trudne warunki w miejscu planowanego lądowania. Ze względów bezpieczeństwa zmienić może się również miejsce startu.
– Wszystko zależy od warunków meteorologicznych. Mamy nadzieję, że uda się przeprowadzić jak najwięcej zaplanowanych lotów – podkreśla Ingrid Dezijn, dyrektorka wydarzenia.
Przed przyjazdem warto sprawdzić najnowsze komunikaty organizatorów i nie planować dnia co do minuty. Baloniarstwo ma bowiem dość prostą zasadę: program układają ludzie, ale ostatnie słowo zawsze należy do wiatru.
Fot. Shutterstock
