werandcountry.pl weranda.pl astromagia.pl
  • W podróży

Weekend, tydzień czy dwa? Jak długo powinny trwać wakacje, żeby na nich odpocząć

autor: Agnieszka Kaszuba

Jedni po trzech dniach wracają z nową energią, inni dopiero po tygodniu przestają myśleć o pracy. Czy lepiej wyjeżdżać częściej i na krótko, czy zachować urlop na dwa tygodnie prawdziwych wakacji? Małgorzata Gipsiak, dyrektor generalna Arche Hotel Krakowska oraz Arche Hotel Geologiczna, podpowiada, jak znaleźć model wypoczynku dopasowany do własnego życia.

Jeszcze kilkanaście lat temu wakacyjny plan wielu rodzin wyglądał podobnie: dwa tygodnie nad morzem, w górach albo za granicą, najczęściej w lipcu lub sierpniu. Na taki wyjazd czekało się przez cały rok. Dziś urlop coraz rzadziej zamyka się w jednym terminie zaznaczonym w kalendarzu. Zamiast jednych długich wakacji wybieramy weekend w innym mieście, kilka dni w hotelu ze strefą wellness, jesienny wyjazd w góry i krótki odpoczynek zimą.

Zmienił się sposób pracy, podróżowania i planowania wolnego czasu. Łatwiej zarezerwować pobyt na ostatnią chwilę, a coraz więcej miejsc przygotowuje ofertę właśnie dla gości przyjeżdżających na dwie, trzy lub pięć nocy. Nie oznacza to jednak, że długi urlop stracił sens. Wciąż bywają sytuacje, w których dopiero kilkanaście dni poza domem pozwala naprawdę wyłączyć telefon, zapomnieć o obowiązkach i przestawić się na zupełnie inny rytm.

Zobacz nasze materiały wideo

Każdy odpoczywa inaczej

Nie ma jednej długości urlopu, która sprawdzi się u wszystkich. Inaczej wygląda wyjazd pary planującej zwiedzanie miasta, inaczej rodzinne wakacje nad morzem, a jeszcze inaczej podróż na drugi koniec świata.

– Dla jednej osoby najlepszym rozwiązaniem będzie aktywny weekend w górach, dla innej tygodniowy pobyt nad morzem, a ktoś jeszcze będzie potrzebował dwóch tygodni całkowitego odcięcia od codzienności – mówi Małgorzata Gipsiak, dyrektor generalna Arche Hotel Krakowska oraz Arche Hotel Geologiczna.

Znaczenie ma przede wszystkim cel podróży. Krótki pobyt dobrze sprawdzi się, gdy chcemy pójść na koncert, odwiedzić nowe miasto, spędzić kilka godzin w SPA albo po prostu zmienić otoczenie. Przy dalekiej podróży dwa czy trzy dni mogą jednak oznaczać, że większość czasu spędzimy na lotnisku, w samochodzie lub pociągu.

Dlatego przed rezerwacją warto spojrzeć nie tylko na liczbę noclegów, ale również na czas dojazdu. Weekend nad morzem może być świetnym pomysłem dla kogoś, kto mieszka dwie godziny od plaży. Przy podróży przez pół Polski ten sam wyjazd może skończyć się głównie staniem w korkach.

Turystka w kapeluszu siedząca nad morzem w Grecji i trzymająca grecką flagę, z wysokim skalistym wzgórzem w tle.
Przy dalszych podróżach warto zarezerwować więcej czasu. Kilka dodatkowych dni pozwala spokojniej poznać miejsce i nie spędzić dużej części urlopu w drodze.

Weekend na zmianę otoczenia

Dwu- i trzydniowe wyjazdy mają jedną dużą zaletę: łatwo je zorganizować. Czasami nie trzeba nawet brać urlopu. Wystarczy wyjechać w piątek po pracy i wrócić w niedzielę wieczorem.

Taki pobyt nie zawsze zapewni pełną regenerację, ale potrafi skutecznie przerwać codzienną rutynę. Zamiast porannego pośpiechu jest spokojne śniadanie, spacer, basen albo kolacja w miejscu, którego wcześniej nie znaliśmy.

– Największą zaletą weekendowych podróży jest elastyczność. Nie wymagają wielomiesięcznego planowania, a decyzję o wyjeździe można podjąć nawet kilka dni przed terminem – zauważa Małgorzata Gipsiak.

Krótki wyjazd najlepiej planować oszczędnie. Próba zobaczenia całego miasta w ciągu jednej soboty zwykle kończy się zmęczeniem i ciągłym spoglądaniem na zegarek. Lepiej wybrać dwa albo trzy miejsca, zjeść obiad bez pośpiechu i zostawić sobie czas na zwykły spacer.

Weekend nie musi być małą wersją dużych wakacji. Czasami wystarczy, że przez dwa dni nie robimy tego samego, co zawsze.

Kilka dni bez pośpiechu

Wyjazd trwający od czterech do siedmiu dni dla wielu osób jest najwygodniejszym rozwiązaniem. Nie zabiera całej puli urlopu, a jednocześnie daje czas na spokojniejsze wejście w rytm podróży.

Pierwszego dnia można dotrzeć na miejsce i odpocząć po drodze. Kolejne przeznaczyć na zwiedzanie, wycieczki albo atrakcje hotelowe. Zostaje też przestrzeń na dzień bez dokładnego planu, który często okazuje się najbardziej potrzebny.

Taki pobyt dobrze sprawdza się podczas podróży po Polsce i po Europie. W ciągu tygodnia można poznać jeden region, zamiast codziennie przenosić się do kolejnego miasta. To wygodne również dla rodzin z dziećmi. Najmłodsi mają czas przyzwyczaić się do nowego miejsca, a rodzice nie muszą od razu myśleć o pakowaniu walizek.

– Goście oczekują dziś nie tylko komfortowego noclegu. Liczy się dobra gastronomia, strefa wellness, animacje dla dzieci, aktywności oraz podpowiedzi, co warto zobaczyć w okolicy – mówi ekspertka.

Kilka dni pozwala również łatwiej wyjechać poza szczytem sezonu. Wiosną i jesienią w popularnych miejscach jest spokojniej, a ceny noclegów często są niższe. Nie trzeba też mierzyć się z największymi upałami ani tłumami na deptakach i szlakach.

Małgorzata Gipsiak i jej portret w jasnej bluzce, stojącej ze skrzyżowanymi rękami przed przeszklonym budynkiem.
Małgorzata Gipsiak podkreśla, że nie istnieje jeden idealny model urlopu. Jego długość warto dopasować do celu podróży i własnych potrzeb.

Dwa tygodnie na dalszą podróż

Długi urlop nadal ma sens, zwłaszcza gdy wybieramy się daleko. Jeżeli sam lot trwa kilkanaście godzin, a organizm potrzebuje czasu na zmianę strefy czasowej, kilkudniowy pobyt zwykle się nie opłaca. Podobnie jest w przypadku rodzinnych wakacji, wyjazdów kamperem i podróży objazdowych. Im więcej czasu i energii wymaga dotarcie na miejsce, tym dłuższy powinien być pobyt.

Dwa tygodnie dają coś, czego często brakuje podczas krótkich wyjazdów: możliwość przestania być turystą na pełen etat. Po kilku dniach nie trzeba już od rana realizować kolejnych punktów programu. Można wrócić do ulubionej restauracji, pójść na ten sam targ albo spędzić dzień bez wychodzenia z hotelu.

– Dłuższy pobyt daje czas na stopniowe wyciszenie, spokojniejsze poznawanie miejsca i odpoczynek bez ciągłego myślenia o zbliżającym się powrocie – podkreśla Małgorzata Gipsiak.

Sama liczba dni nie wystarczy jednak, gdy przez cały wyjazd odbieramy służbowe telefony i odpowiadamy na wiadomości. Można spędzić dwa tygodnie na plaży, ale nadal funkcjonować tak, jakbyśmy siedzieli przy biurku.

Urlop podzielony na części

Zamiast jednego długiego wyjazdu coraz częściej wybieramy kilka krótszych. Tydzień latem, weekend jesienią, kilka dni w górach zimą i dodatkowy wyjazd wiosną. Dzięki temu na kolejny odpoczynek nie trzeba czekać przez cały rok.

Taki model pozwala też lepiej dopasować miejsce do sezonu. Latem można pojechać nad wodę, jesienią do miasta, zimą na narty, a wiosną wybrać się na rowerowy albo pieszy wyjazd. Łatwiej również rozłożyć wydatki i korzystać z ofert poza wakacyjnym szczytem.

– Podróżni coraz częściej szukają pobytów związanych z konkretnym doświadczeniem: kuchnią, sportem, regeneracją, wydarzeniem kulturalnym albo wspólnym czasem z rodziną – mówi ekspertka.

Krótki wyjazd nie musi zastępować głównych wakacji. Dobrym rozwiązaniem może być połączenie obu modeli: jeden dłuższy urlop oraz kilka weekendów w ciągu roku. Szczególnie dla osób, które po kilku miesiącach pracy potrzebują choćby krótkiej zmiany otoczenia.

Liczy się nie tylko liczba dni

To, czy wrócimy wypoczęci, zależy nie tylko od długości wyjazdu. Równie ważne są tempo podróży, liczba zaplanowanych atrakcji, komfort noclegu i możliwość odłożenia telefonu.

Czasami trzy spokojne dni dają więcej niż tydzień spędzony w samochodzie między kolejnymi punktami programu. Innym razem krótki weekend jest zaledwie początkiem odpoczynku i dopiero po kilku dniach zaczynamy naprawdę zwalniać.

Przed wyjazdem warto więc zadać sobie proste pytanie: czego teraz najbardziej potrzebuję? Ruchu, ciszy, snu, zwiedzania, czasu z rodziną, a może kilku dni bez podejmowania jakichkolwiek decyzji?

– Jakość wypoczynku nie zawsze zależy od liczby dni spędzonych poza domem. Liczą się również komfort miejsca, sposób organizacji pobytu i możliwość rzeczywistego oderwania się od obowiązków – podsumowuje Małgorzata Gipsiak.

Najlepszy urlop nie musi być najdłuższy ani najbardziej egzotyczny. Powinien być dopasowany do człowieka, a nie do wakacyjnego kalendarza. Dla jednych będą to dwa dni w górach, dla innych spokojny tydzień nad wodą, a dla kolejnych długa podróż bez szczegółowego planu. Najważniejsze, żeby po powrocie nie trzeba było odpoczywać po odpoczynku.

Fot. Shutterstock