- Dzieje się
Polska moda wreszcie trafiła do muzeum. Wystawa w Łodzi pokazuje znacznie więcej niż ubrania
Ponad 50 projektantek i projektantów, ubrania opowiadające o polskiej historii, religii, prowincji, migracji, muzyce klubowej, płci i potrzebie buntu. W Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi otwarto wystawę „Nowa moda polska. Kronika głębokich uczuć”, pierwszą tak obszerną prezentację polskiej mody XXI wieku.
Moda długo miała w polskich muzeach pozycję niepewną. Ubrania oglądano jako świadectwa epoki, przykłady rzemiosła albo dodatki do większej opowieści o obyczajach. Znacznie rzadziej traktowano je jako pełnoprawny język współczesnej kultury, zdolny mówić o polityce, pochodzeniu, religii, ciele, wykluczeniu i osobistych doświadczeniach.
Wystawa „Nowa moda polska. Kronika głębokich uczuć” w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi próbuje tę zaległość nadrobić. Nie jest przeglądem najładniejszych sukienek ostatnich dwóch dekad ani encyklopedią popularnych nazwisk. Nie porządkuje też polskiej mody według kolejnych sezonów, trendów czy dat.
Punktem wyjścia są emocje oraz pytanie o to, czym dzisiaj jest polskość. Odpowiedzi nie są jednolite. Polska moda może sięgać do sarmatyzmu, wiejskiego rzemiosła, maryjnych wizerunków i słowiańskiej mitologii, a za chwilę przechodzić do kultury queerowej, dragu, techno, postpłciowości i nowych technologii. Te światy nie zostały od siebie oddzielone. Na wystawie spotykają się w jednej opowieści.
Zobacz nasze materiały wideo
Największa wystawa polskiej mody XXI wieku
Ekspozycja prezentuje prace ponad 50 projektantek, projektantów i marek. To pierwsza tak obszerna wystawa poświęcona polskiej modzie XXI wieku, przygotowana na podstawie kolekcji najnowszej mody, którą Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi rozwija od siedmiu lat.
Sam fakt powstania takiego zbioru ma znaczenie. Ubrania współczesnych projektantów szybko znikają z obiegu. Kolekcje są sprzedawane, rozpraszają się po prywatnych szafach, trafiają na rynek wtórny albo pozostają jedynie na zdjęciach z pokazów. Muzealne zakupy pozwalają zachować nie tylko pojedyncze stroje, lecz także zapis przemian, które zachodzą w polskim społeczeństwie.
Wśród prezentowanych twórców znalazły się zarówno nazwiska dobrze znane szerokiej publiczności, jak i autorzy prac eksperymentalnych, funkcjonujący bliżej sztuki, subkultur oraz niezależnej sceny projektowej. Można zobaczyć projekty Gosi Baczyńskiej, Magdy Butrym, Tomasza Ossolińskiego, Mariusza Przybylskiego, Paprockiego i Brzozowskiego, MMC, Ani Kuczyńskiej, Bizuu, MISBHV oraz Arkadiusa.
Obok nich pojawiają się między innymi Acephala, Tomasz Armada, Dreamland Syndicate, Irina Dzhus, Pat Guzik, R.Swiader, UEG, Rad Duet, Zwyrtech, Western Affair, Monika Surowiec, Michał Szulc, Kardasjan, Maldoror i Marcin „Kitty” Kossakowski.
Polska moda bez chronologii i sezonowych trendów
Kurator wystawy Marcin Różyc zrezygnował z układania eksponatów według dat oraz sezonów. Taka konstrukcja pozwala spojrzeć na ubrania nie jak na produkty, które po kilku miesiącach zostają zastąpione następną kolekcją, lecz jak na obiekty przechowujące historie.
W jednym projekcie może powracać pamięć o rodzinnej miejscowości, w innym doświadczenie migracji albo dorastania w konserwatywnym środowisku. Kolejne ubrania odnoszą się do prześladowań politycznych, przesiedleń po konferencji jałtańskiej, kultury wiejskiej, religijności i narodowych symboli.
Te historyczne odniesienia spotykają się ze współczesnymi pytaniami o tożsamość płciową, wygląd, pochodzenie i prawo do samodzielnego określania siebie. Moda nie ilustruje tutaj historii w sposób dosłowny. Projektanci rozbierają znane symbole na części, przesuwają ich znaczenia, łączą elementy, które w tradycyjnej narracji raczej nie występowałyby obok siebie.
Właśnie dlatego wystawa może zainteresować także osoby, które na co dzień nie śledzą pokazów ani nazwisk projektantów. Nie trzeba wiedzieć, z którego sezonu pochodzi dany obiekt. Ważniejsze jest to, co uruchamia, do jakich wspomnień i społecznych sporów prowadzi oraz dlaczego powstał właśnie w Polsce.
Sarmatyzm, słowiańskość i kultura wsi
Polscy projektanci chętnie sięgają do motywów, które jeszcze niedawno kojarzyły się przede wszystkim z muzeami etnograficznymi, szkolnymi podręcznikami albo regionalnymi zespołami folklorystycznymi. Hafty, tradycyjne techniki, rękodzieło, stroje ludowe i lokalne materiały wracają jednak w zupełnie nowych zestawieniach.
Nie chodzi o proste kopiowanie dawnych wzorów. Współczesna moda rozmawia z przeszłością, ale potrafi też podważać jej oficjalną wersję. Projektanci pytają, kto miał prawo definiować polskość, czyje historie zostały z niej usunięte i dlaczego kultura ludowa przez lata bywała traktowana jako mniej wartościowa niż kultura miejska.
Powrót do lokalnego rzemiosła wiąże się również z poszukiwaniem bardziej etycznych metod produkcji. Ręczne techniki wymagają czasu, pracy i wiedzy przekazywanej między pokoleniami. Stoją w opozycji do przemysłowego modelu, w którym odzież powstaje szybko, tanio i w ogromnych ilościach.
Religia, ciało i narodowe symbole
Jednym z mocniejszych wątków ekspozycji jest obecność religii, szczególnie symboliki maryjnej. W Polsce wizerunki religijne funkcjonują nie tylko w kościołach. Są obecne w domach, na ulicach, w polityce, sztuce i kulturze popularnej. Projektanci wychowani w tym otoczeniu przejmują znane obrazy, ale nadają im własne znaczenia.
Religijność spotyka się tutaj z opowieściami o cielesności, płci i osobistej wolności. Pojawiają się pytania o to, komu wolno korzystać ze wspólnych symboli, czy tradycja może pomieścić różne doświadczenia i gdzie przebiega granica między szacunkiem, buntem oraz próbą odzyskania języka, w którym samemu się dorastało.
Nie są to zestawienia stworzone wyłącznie po to, aby prowokować. Dla części twórców praca z religijnymi motywami jest próbą uporządkowania własnej biografii. Moda staje się narzędziem przepracowania sprzeczności pomiędzy wychowaniem a dorosłą tożsamością.
Queer, drag i ubrania bez przypisanej płci
Obok historii, religii i kultury ludowej ważne miejsce zajmują queer, sztuka dragu oraz zmieniające się rozumienie płci. W tej części wystawy ubranie przestaje być jednoznacznie damskie albo męskie. Może zmieniać sylwetkę, podkreślać wybrane cechy, ukrywać inne albo tworzyć zupełnie nową postać.
Wśród prezentowanych obiektów znajdują się między innymi kostiumy przygotowane przez Rad Duet we współpracy z drag queens Twoją Starą i Shady Lady. Takie projekty powstają z myślą o ruchu, scenie i świadomym budowaniu wizerunku. Strój nie jest dodatkiem do występu. W dużej mierze tworzy występującą osobę oraz pozwala jej przejąć kontrolę nad tym, jak jest oglądana.
Moda queerowa i dragowa często korzysta z przesady, humoru oraz teatralności. Jednocześnie wyrasta z bardzo konkretnych doświadczeń społecznych. Może dawać poczucie bezpieczeństwa, pomagać znaleźć wspólnotę i zamieniać cechy wcześniej uznawane za powód do wstydu w źródło siły.
Ubranie jako prywatny pamiętnik
Tytułowa „kronika głębokich uczuć” nie jest jedynie efektownym dopiskiem. Wystawa pokazuje, że współczesne projektowanie coraz częściej ma charakter autobiograficzny. Twórcy wykorzystują ubrania do opowiadania o własnych rodzinach, miejscach pochodzenia, lękach, stratach i sposobach dorastania.
Projekt może być próbą poradzenia sobie ze strachem lub traumą. Może wyrażać dumę, radość, bunt albo rozczarowanie. Osobiste doświadczenie nie musi być przy tym opisane wprost. Czasami ujawnia się w użytym materiale, konstrukcji ubrania, celowym zniekształceniu sylwetki lub odwołaniu do przedmiotu zapamiętanego z dzieciństwa.
To podejście zmienia również sposób oglądania mody. Zamiast pytać, czy daną rzecz dałoby się założyć na ulicę, warto zastanowić się, dlaczego ma właśnie taki kształt i co mówi o osobie, która ją stworzyła.
Od Magdy Butrym i Chylak po niezależną scenę
Duże zainteresowanie mogą wzbudzić projekty marek, które zdobyły rozpoznawalność również poza Polską. Magda Butrym stworzyła własny, łatwo rozpoznawalny język oparty na wyrazistych sylwetkach, rzemiośle i dekoracyjności. Marka Chylak pokazała, że polskie akcesoria mogą znaleźć miejsce na międzynarodowym rynku bez kopiowania największych domów mody. Z kolei MISBHV wyrosło z klubowej i ulicznej kultury, a z czasem stało się jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich marek za granicą.
W muzealnej przestrzeni projekty te zostają wyjęte z kampanii reklamowych, mediów społecznościowych i sklepowych witryn. Można spojrzeć na nie z bliska i zobaczyć je w sąsiedztwie prac mniej komercyjnych, powstających na granicy stroju, performansu i obiektu artystycznego.
Dzięki temu wystawa nie tworzy rankingu sukcesu. Nie dzieli projektantów na tych, którzy sprzedają kolekcje na świecie, oraz tych, którzy działają w niewielkich pracowniach. Pokazuje różne strategie i sposoby budowania własnego języka.
Moda spotyka sztukę
Narracja ekspozycji wykracza poza ubrania i akcesoria. Wśród prezentowanych prac znalazł się gobelin Magdaleny Abakanowicz „Czarne reliefy/Czarne reliefy II” z 1963 roku oraz praca „Needle/Nadel” Pauliny Ołowskiej z kolekcji Katarzyny Jordan.
Obecność Abakanowicz przypomina, że granica między tkaniną użytkową a sztuką od dawna pozostaje płynna. Artystka należała do twórczyń, które wyprowadziły tkaninę poza dekoracyjne i użytkowe funkcje. Materiał zaczął zajmować przestrzeń, budować formę i działać niemal jak rzeźba.
Włączenie tych prac do wystawy pozwala oglądać współczesną modę w szerszym kontekście. Ubranie również pracuje z materiałem, ruchem i ludzkim ciałem. Może być przedmiotem użytkowym, ale może też nieść znaczenia porównywalne z tymi, które znajdujemy w sztuce.
Informacje praktyczne
Wystawę można oglądać do 3 maja 2027 roku w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi.
Bilet na samą wystawę czasową kosztuje 29 zł normalny i 19 zł ulgowy. Dostępny jest także bilet obejmujący wszystkie aktualne ekspozycje muzeum w cenie 55 zł normalny i 39 zł ulgowy.
Muzeum jest nieczynne w poniedziałki i wtorki. W środy działa w godzinach od 12.00 do 17.00, w czwartki i piątki od 12.00 do 19.00, w soboty od 11.00 do 18.00, a w niedziele od 11.00 do 17.00. Bilety można kupić najpóźniej 30 minut przed zamknięciem.
Główne wejście znajduje się od strony ulicy Piotrkowskiej. Do muzeum można wejść również od ulicy Milionowej. W budynkach znajdują się windy, a wejścia prowadzą z poziomu terenu. W każdy ostatni czwartek miesiąca od godziny 16.00 do 19.00 obowiązują ciche godziny, przeznaczone między innymi dla osób wysoko wrażliwych i osób w spektrum autyzmu.
Fot. Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi
