reklama
  • W podróży
  • W podróży
  • Dzieje się

6 rzeczy, które musisz wiedzieć o Tel Awiwie

autor: Eva Chmiela

Na pustyni graniczącej z Morzem Śródziemnym powstała kraina mlekiem i miodem płynąca, druga Dolina Krzemowa, ekonomiczny i technologiczny tygrys Bliskiego Wschodu. Czym Tel Awiw podbija serca przyjezdnych?


1 / 6  Plażowy klimat nie tylko na plaży


W niespełna półmilionowym Tel Awiwie rzeczywistość miesza się ze słonecznym relaksem (ponad 300 dni słonecznych w roku), swobodą obyczajową, atmosferą biznesu i najnowszymi technologiami. Wszystko za sprawą zachodniego wybrzeża miasta, które w całości graniczy z Morzem Śródziemnym.

Ta linia brzegowa bardzo mocno zaznacza swoją obecność plażowiczami w skąpych strojach, hotelami, szkółkami surfingowymi, restauracjami, barami, wszędobylskimi surferami oraz innymi sportami plażowo-wodnymi i wlewa się do miasta w leniwy oraz niezwykle barwny sposób. Rozpędzona metropolia multikulti przepełniona jest klimatem kurortu nadmorskiego praktycznie przez cały rok. Nad wybrzeże najlepiej wybrać się w trakcie tak zwanej „magic hour” (czas zachodu słońca), kiedy lokalsi i przyjezdni licznie wypełzają na plaże lub pobliską promenadę.
 

plaża Tel Baruch w Tel Awiwie
Tel Baruch sklepy
plaże w Tel Awiwie
tel awiw windsurfing
Tel Baruch, jedna z popularnych plaż w Tel Awiwie, fot. Shutterstock


Ci pierwsi, aby potrenować swoje ulubione sporty (freezbee, slack line, joga, acrojoga, jogging, rolki, siatkówka, sztuki walki, siłownia na świeżym powietrzu), pograć na instrumentach, spędzić czas z przyjaciółmi i zwierzętami. Ci drudzy natomiast, aby upajać się magiczną atmosferą codziennego relaksu, wgapiając się w horyzont, za którym znika słońce lub aby po prostu dołączyć do przyjaznych Izraelitów. Jeśli pragniesz poplażować w miejscu mniej pulsującym izraelskim temperamentem, to wybierz się w północną część miasta (Tel Baruch Beach, Hatzuk Beach, Hapirza Gap Coast Beach), a przede wszystkim unikaj soboty (dzień Szabatu).

 

2 / 6  Nowa Old Jafa
 

Podczas spaceru linią brzegową na południe miasta natkniesz się na ezoteryczną dzielnicę Stara Jafa. Na krętych wybrukowanych alejkach Starego Miasta kwitną sklepiki rzemieślnicze, butiki z meblami, galerie sztuki, zakamarki, które pamiętają opowieści z dawnych lat. Wśród tutejszych zabytków epoki osmańskiej jest Wieża zegarowa (punkt spotkań miejskich ekip) i kościół Świętego Piotra, a w muzeum Ilana Goor na stałe prezentowane są osiągnięcia sztuki izraelskiej i międzynarodowej.
 

Old Jafa, czyli Stare Miasto w Tel Awiwie: wieża Zegarowa i wiszące drzewo pomarańczowe, fot. Shutterstock
Old Jafa, czyli Stare Miasto w Tel Awiwie: wieża Zegarowa i wiszące drzewo pomarańczowe, fot. Shutterstock
Old Jafa, czyli Stare Miasto w Tel Awiwie: wieża Zegarowa i wiszące drzewo pomarańczowe, fot. Shutterstock


Sercem Starego Miasta jest pchli targ, gdzie można zakupić wszystko: od biżuterii i porcelany, przez modę hinduską, arabską i współczesną, ręcznie robione buty, po meble, broń, monety i inne kolekcjonerskime przedmioty. Okolica cieszy się popularnością ze względu na modne winiarnie, kreatywne śródziemnomorskie restauracje i knajpki serwujące świeże ryby i owoce morza, z którymi rybacy rano dopłynęli do sąsiadującego portu.
 

ulice Tel Awiwu
Wąskie ulice Tel Awiwu przepełnione są sklepikami i knajpkami, Fot. Shutterstock


W kontraście do nich stoją liczne lokaliki arabskie, z baklawą, kebabem w najróżniejszych odsłonach, szaszłykami baranimi i aromatycznymi sziszami. Tutaj, mocniej niż gdziekolwiek, możesz odczuć obecność kultury arabskiej, która w naturalny sposób przeplata się z nowoczesną kulturą żydowską w specyficznej dla siebie dynamice. Trzeba to poczuć na własnej skórze.

 

3 / 6  Bazarowa autentyczność
 

Izrael szczyci się międzynarodową opinią miejsca, w którym dostępne są najwyższej jakości owoce i warzywa. Te, przez mieszkańców Tel Awiwu najchętniej kupowane są na Bazar Karmel (Shuk Hacarmel). Tętniący wielokulturowym życiem market to mekka drobnego handlu, zlokalizowana w sercu miasta. Fascynujące, acz początkowo onieśmielające miejsce, pełne kolorów, zapachów, szeptów i krzyków, bardziej lub mniej miłych handlarzy i handlarek, to esencja bliskowschodniej autentyczności. W ostatnich latach na niewielkich uliczkach wyrosły pół hipsterskie, pół niewymuszone lokale gastronomiczne. W ich menu znajdziemy kreatywną kuchnię izraelską napędzaną produktami z ryneczku, a także kraftowe piwa, ciekawe wina.
 

Rynek Karmel w Izraelu
bazar Shuk Hacarmel
Bazar Karmel w Izrealu, Fot. Shutterstock


W piątkowe przedpołudnie ten mały obszar zamienia się w branchowo-klubowe centrum Tel Awiwu, gdzie zajadając sałatkę z kaszy kuskus i z pieczonych warzyw, można potupać nóżką do DJskiego setu na świeżym powietrzu. Bazar Karmel otwarty jest codziennie od niedzieli (to pierwszy dzień tygodnia pracy w Izraelu) do piątku, od godzin porannych do około 19:00, z wcześniejszym zamknięciem w piątek, z uwagi na Szabat. Koniec dnia jest najciekawszym czasem na wizytę, gdyż chciwi acz przekupni handlowcy prześcigają się w szalenie korzystnych ofertach na swoje produkty. To dobry czas na potrenowanie swoich umiejętności targowania się.

 

4 / 6  Berlin w centrum Tel Awiwu
 

Izraelici to wielcy podróżnicy – mimo ograniczonej liczebności narodu można znaleźć jego reprezentantów na każdej szerokości geograficznej. Jednak dwie, całkowicie skrajne destynacje, ukochali sobie najbardziej – Indie i Berlin. Dwoistość świetnie reprezentuje głęboką duchowość narodu i jego pędu ku nowoczesności. Ta ostatnia przepełnia dzielnicę Florentine w bardzo charakterystyczny, jak na młody Tel Awiw, sposób. Opuszczone i zaniedbane budynki biednej dawnej dzielnicy klasy pracującej, wpadły w ręce hipsterów, artystów, restauratorów, działaczy, performerów i przekształciły obskurne pomieszczenia w modne przestrzenie typu loftowego.
 

Tel Awiw street art
Stara synagoga Tel Awiw
Mural i stara synagoga we Florentinie, postindustrialnej dzielnicy Tel Awiwu, fot. Shutterstock.com


Florentine stała się centrum kultury artystycznej i alternatywnej miasta oraz najbardziej pożądanym miejscem zamieszkania dla młodszej części populacji (niskie ceny, super lokalizacja). Wzorem niedoścignionego Berlina, szczególnie wieczorem, panuje tutaj nastrój punkowy, zmieszany z nutką hipisowską i niezwykle wyluzowany. Gdy czas pracy we Florentine dobiega końca, dzielnica przekształca się w rozpalone energią nocy centrum spotkań towarzyskich, posiadówek, imprez, w większości na zewnątrz, przy muzyce, tanim alkoholu i z kawałkiem pizzy lub falafelem w ręku. Tutaj także można znaleźć bardzo korzystne oferty Airbnb.

 

5 / 6  Byle zdążyć na hummus
 

Jeśli do Tel Awiwu, to z pewnością na hummus. Taki z tradycyjnego baru arabskiego, gdzie w krzykliwej atmosferze, w chaosie, który jest już rutyną, obsługują wyłącznie mężczyźni o specyficznych manierach. Z uwagi na swoją niekłamaną szczerość i najwyższej jakości hummus, popularność tych najprostszych barów serwujących hummus jest po prostu szokująca. Trudno tu o stolik, bo nie ma zwyczaju ich rezerwowania, a goście wymieniają się w tempie jak z lokalu typu fast food. Tradycyjna pasta z ciecierzycy przygotowywana jest całą noc. Żółtawy groch godzinami rozgotowuje się w ogromnym garze, aż w końcu dodawane są do niego przyprawy i magiczny składnik – sezamowa pasta tahini, czyli gastronomiczny must have w domu każdego Izraelity.
 

Tel Awiw co zjeść
Jeden z barów z hummusem w Tel Awiwie, Fot. Shutterstock


Bogata w białko, wegańska cieciorkowa masa jest niezwykle sycąca i uwielbiana niczym pierogi w Polsce. W drodze na to ciekawe doświadczenie, nie tylko gastronomiczne, ale także kulturowe, kontroluj czas lanczu, bo tradycyjne bary nie mają godziny zamknięcia. Hummus z kotła nakłada się chochlą do misek, zalewa oliwą, posypuje wybranym dodatkiem (cieciorką, kolendrą, pieczarkami, jajkiem, cebulą maczaną w octowej zalewie), i w towarzystwie wszechobecnej pity serwuje się w wersji na zimno lub na ciepło. Gdy w garnku widać dno, miejsce jest zamykane, niiezależnie od godziny. Kto pierwszy, ten lepszy!

 

6 / 6  Na rowerze... elektrycznym
 

Wszędzie tam, gdzie pogoda dopisuje prawie przez cały rok, rozwinął się charakterystyczny transport. W Indiach jeździ się na tuktukach, w słonecznej Italii – na skuterach, a w Tel Awiwie – na rowerach elektrycznych. Najlepszym sposobem na zwiedzenie wszystkich zakamarków tego pełnego przepychu miasta jest dwuślad napędzany energią elektryczną. Izraelici doskonale wiedzą, jak zrobić żeby się nie narobić, dlatego upodobali sobie ten środek transportu.
 

rowery elektryczne w Tel Awiw
Na ulicach Tel Awiwu nie da się nie zauważyć rowerów elektrycznych, Fot. Shutterstock.com


Można nim pędzić nawet 40 km/h w miejscach, w których autem albo skuterem nie ma wjazdu, jest ekonomiczny w użytkowaniu, bo wyjmowaną baterię ładuje w gniazdku w domu, a do tego nie trzeba męczyć się w drodze pod wiatr. Gdy nadmorski wiatr wieje w plecy, silniczek można wyłączyć i używać siły własnych mięśni, gdy natomiast wieje nam w twarz, jedno naciśniecie guzika i mkniemy jak na skuterze. W Tel Awiwie rowerów jest na pęczki. Pamiętaj, by poczuć się jak miejscowy, wybierz ten z napędem elektrycznym!

reklama
reklama

Zostań z nami

Bądź na bieżąco