- W podróży
Coolcation po polsku. Jaskinie, kopalnie i doliny, w których można odpocząć od upału
Na parkingu żar leje się z nieba, a pół godziny później trzeba wyciągnąć z plecaka bluzę. Polska wersja coolcation prowadzi do jaskiń, dawnych kopalń i sztolni, w których przez cały rok panuje od 6 do 10°C.
Jeszcze niedawno słowo „coolcation” pojawiało się głównie w zagranicznych zestawieniach podróżniczych. Dziś coraz częściej szukają go również Polacy. Upały sprawiły, że zamiast kolejnego kierunku z gwarancją słońca zaczęliśmy sprawdzać, gdzie latem można od niego odpocząć.
Nie trzeba jednak lecieć na północ Europy ani spędzać całego urlopu na wietrznej plaży. W Polsce są miejsca, w których nawet w środku lata przydają się polar, długie spodnie i pełne buty. Co ważne, nie chodzi tylko o godzinę w chłodzie. Podziemne zwiedzanie można połączyć z górskim spacerem, zamkiem, kąpielą w zalewie i obiadem w miejscu, do którego nie trzeba jechać kilkudziesięciu kilometrów.
Zobacz nasze materiały wideo
Jaskinia Niedźwiedzia w Kletnie
Bluza przydaje się już przy wejściu. W Jaskini Niedźwiedziej przez cały rok utrzymuje się około 6°C, a wilgotność sięga niemal 100 proc. Trasa turystyczna prowadzi wygodnymi, oświetlonymi chodnikami i zajmuje około 45 minut. Po drodze ogląda się stalaktyty, stalagmity, misy naciekowe oraz szczątki zwierząt, od których jaskinia wzięła swoją nazwę.
Do chłodu trzeba jednak najpierw dojść. Samochód zostawia się około 1,5 kilometra poniżej pawilonu wejściowego, a spacer z parkingu trwa mniej więcej 30 minut. Do tego należy doliczyć czas potrzebny na odebranie biletów. W sezonie wakacyjnym lepiej nie przyjeżdżać bez rezerwacji, bo liczba osób wpuszczanych do rezerwatu jest ograniczona.
Po zwiedzaniu nie trzeba od razu wracać do samochodu. W Kletnie działa łowisko i bar Nad Stawami, gdzie można zamówić pstrąga albo najpierw samemu go złowić. Kilka kilometrów dalej znajduje się zalew w Starej Morawie z kąpieliskiem, plażą i terenami rekreacyjnymi. To dobry plan na cały dzień: rano jaskinia, później obiad, a najgorętsze popołudniowe godziny nad wodą.
Kopalnia Złota w Złotym Stoku
W Złotym Stoku lato kończy się kilka kroków za wejściem do sztolni. Pod ziemią jest około 7°C, dlatego nawet podczas największego upału warto zabrać kurtkę lub grubszy polar. Podstawowe zwiedzanie trwa około godziny i kwadransa. Trasa prowadzi dawnymi wyrobiskami, obok dziesięciometrowego podziemnego wodospadu, a kończy się przejazdem pomarańczową kolejką na odcinku 300 metrów.
Na samej kopalni można poprzestać, ale szkoda wyjeżdżać od razu. Na terenie kompleksu działa także Średniowieczna Osada Górnicza, w której można uruchomić dawne urządzenia, oraz Sztolnia Ochrowa z naturalnie pomarańczowymi i żółtymi ścianami. Rozbudowane pakiety zajmują nawet trzy i pół godziny, więc Złoty Stok nie musi być krótkim przystankiem po drodze.
Nie trzeba też szukać restauracji w mieście. Na terenie kopalni działają Kuźnia Smaków, Stara Kruszarnia i Złoty Jar. Można więc najpierw zejść do chłodnych korytarzy, później zjeść obiad, a na koniec wrócić do Osady Górniczej albo przejść się po niewielkim rynku Złotego Stoku.
Sztolnie Walimskie
W Rzeczce temperatura wynosi od 5 do 7°C, a wysoka wilgotność sprawia, że chłód czuje się mocniej niż wskazuje termometr. Zwiedzanie Sztolni Walimskich trwa około godziny i odbywa się wyłącznie z przewodnikiem. Udostępniona trasa ma ponad 500 metrów i prowadzi przez surowe korytarze, większe komory oraz fragmenty, których budowy nigdy nie ukończono.
To jeden z obiektów kompleksu „Riese”, budowanego przez Niemców w Górach Sowich podczas II wojny światowej. Do dziś nie ustalono jednoznacznie jego planowanego przeznaczenia. Wiadomo natomiast, że przy budowie pracowali więźniowie i robotnicy przymusowi. Warto o tym pamiętać, bo historia tego miejsca jest znacznie ważniejsza niż sensacyjne opowieści o ukrytych skarbach.
Po wyjściu ze sztolni najlepiej pojechać w stronę Jeziora Bystrzyckiego. Nad wodą wznosi się Zamek Grodno, do którego prowadzi krótkie, ale wyraźne podejście przez las. Na dolnym dziedzińcu działa Karczma Rycerska z tradycyjnymi daniami, deserami i zimnymi napojami. Do restauracji można wejść bez kupowania biletu na zwiedzanie zamku.
Dzięki temu nie trzeba wybierać między obiadem a dalszym zwiedzaniem. Najpierw można zjeść, później wejść na zamkową wieżę i spojrzeć na Jezioro Bystrzyckie oraz Góry Sowie już z góry.
Tarnowskie Góry
W Tarnowskich Górach są dwa różne sposoby na ucieczkę od upału. W Zabytkowej Kopalni Srebra większą część trasy pokonuje się pieszo, a 270 metrów – łodziami. Cała trasa ma 1740 metrów, zwiedzanie trwa około dwóch godzin, a pod ziemią przez cały rok jest około 10°C.
Druga możliwość to Sztolnia Czarnego Pstrąga w Parku Repeckim. Tutaj niemal całe zwiedzanie odbywa się na łodzi. Rejs prowadzi 600-metrowym fragmentem dawnej sztolni odwadniającej i trwa około godziny. Łodzie są wąskie, skalne ściany znajdują się tuż obok, a przewodnik przesuwa je, odpychając się od boków korytarza. Temperatura również utrzymuje się na poziomie około 10°C.
Obiekty leżą w różnych częściach miasta. Można odwiedzić oba jednego dnia, ale trzeba uwzględnić przejazd i zarezerwować osobne godziny wejść. Osobom, które mają mniej czasu, łatwiej wybrać sam rejs w sztolni. Ci, którzy chcą zobaczyć dawne stanowiska pracy górników i podziemne komory, powinni zacząć od kopalni.
Po wyjściu na powierzchnię obiad jest dosłownie kilka kroków dalej. W budynku Zabytkowej Kopalni Srebra działa Szynk na Grubie, w którym podawane są między innymi śląski żurek i rolada. Latem otwierany jest również ogródek z widokiem na wieżę szybową.
Jaskinia Mroźna
Wycieczka zaczyna się w Kirach, przy wejściu do Doliny Kościeliskiej. Do odbicia prowadzącego do Jaskini Mroźnej trzeba przejść około dwóch kilometrów dnem doliny. Dopiero później rozpoczyna się podejście do otworu jaskini.
W środku jest poniżej 10°C, ale chłód nie jest jedynym powodem, dla którego trzeba się przygotować. Jaskinia nie ma elektrycznego oświetlenia. Konieczna jest własna czołówka lub mocna latarka, ponieważ światło z telefonu może okazać się niewystarczające. Przydają się też pełne buty z dobrą podeszwą, a Tatrzański Park Narodowy zaleca zabranie kasku. Przejście około 500-metrowej trasy zajmuje 30–40 minut.
Po wyjściu nie trzeba zawracać do Kir. Można zejść ponownie na dno Doliny Kościeliskiej i pójść dalej w stronę schroniska na Hali Ornak. W schronisku podawane są proste, konkretne dania: kwaśnica, bigos, placek zbójnicki, naleśniki i szarlotka. Po chłodnej jaskini gorąca zupa smakuje dobrze nawet w lipcu.
Osoby, które mają jeszcze siłę, mogą po obiedzie podejść nad Smreczyński Staw. Trzeba tylko pamiętać, że wtedy z krótkiego wyjścia do jaskini robi się całodzienna górska wycieczka.
Jaskinia Raj i Chęciny. Najpierw 9°C, później widok z zamkowej wieży
Jaskinia Raj jest dobrym wyborem dla osób, które chcą zobaczyć podziemne nacieki, ale nie planują długiej ani trudnej trasy. W środku przez cały rok jest około 9°C, a zwiedzanie z przewodnikiem trwa mniej więcej 45 minut. Liczba miejsc jest ograniczona, dlatego warto kupić bilet przed przyjazdem.
Trasa jest krótka, ale prowadzi przez sale wypełnione stalaktytami, stalagmitami i kolumnami naciekowymi. Samochód zostawia się na parkingu przy obiekcie, a do pawilonu wejściowego trzeba przejść około 400 metrów.
Po wyjściu warto pojechać do centrum Chęcin. Nad miastem stoją ruiny zamku królewskiego z dwiema wieżami widokowymi. Kolejność najlepiej uzależnić od pogody: gdy rano jest jeszcze znośnie, najpierw można wejść na zamek, a podczas największego upału schować się w jaskini.
Na obiad można zatrzymać się w Restauracji Pod Zamkiem przy ul. Armii Krajowej, niedaleko drogi prowadzącej na Górę Zamkową. Druga opcja to Zajazd Raj znajdujący się przy samej jaskini. Jest wygodniejszy, gdy po zwiedzaniu nie planujemy już spaceru po Chęcinach.
Bory Tucholskie
Tutaj przed upałem nie ucieka się pod ziemię. Wystarczy zejść z parkingu na leśną drogę, wejść między sosny i wybrać trasę prowadzącą wzdłuż jezior. Bory Tucholskie są dobrym miejscem na spokojniejsze coolcation: bez zatłoczonych kurortów, za to z cieniem, wodą i kilometrami tras pieszych oraz rowerowych.
Na pierwszy spacer warto wybrać ścieżkę dydaktyczną „Piła Młyn”. Zaczyna się w Bachorzu, ma 5,2 kilometra i prowadzi do Małych Swornegaci. Po drodze mija się dystroficzne jezioro Kacze Oko, dąb Bartuś i jezioro Płęsno. Trasa kończy się przy punkcie widokowym na Jezioro Charzykowskie, a na jej przejście trzeba przeznaczyć około trzech godzin. Większość drogi wiedzie przez las, dlatego najlepiej ruszyć rano, zanim nagrzeją się bardziej odkryte odcinki.
Drugą opcją jest kajak. W Swornegaciach działają przystanie i wypożyczalnie, a miejscowość jest jednym z najwygodniejszych punktów rozpoczęcia spływu Brdą. Odcinek w stronę Mylofu uznawany jest za łatwy i dobrze zagospodarowany, choć cała trasa jest długa, więc na jednodniową wycieczkę najlepiej wybrać jej krótszy fragment ustalony z wypożyczalnią.
Na spokojniejsze popołudnie można pojechać nad Jezioro Charzykowskie. W okolicy są plaże, przystanie żeglarskie i promenada, a duża powierzchnia jeziora sprawia, że nawet latem łatwiej tu znaleźć miejsce z dala od miejskiego skwaru.
Warto też zboczyć do Fojutowa, gdzie Wielki Kanał Brdy przechodzi nad Czerską Strugą. Akwedukt ma 75 metrów długości i jest najdłuższą tego typu budowlą w Polsce. Można wejść na jego górną część, a później zejść kładką pod konstrukcję i zobaczyć dwa cieki wodne biegnące na różnych poziomach.
Po spacerze dobrym przystankiem będą Charzykowy. W restauracji Las i Woda, położonej nad Jeziorem Charzykowskim, menu opiera się na smakach kaszubskich i produktach związanych z regionem. Alternatywą jest restauracja Otton, również znajdująca się przy jeziorze.
Fot. Shutterstock
