Na Ursynowie rusza wystawa, obok której trudno przejść obojętnie. Pola Dwurnik opowiada o współczesnym świecie przez obrazy zwierząt, ale to nie jest historia o naturze, tylko o nas, o lęku, przemocy, wyparciu i coraz bardziej powszechnej obojętności. 

Są wystawy, które ogląda się spokojnie, z dystansu, doceniając kolor, kompozycję i pomysł. Są też takie, które od pierwszych minut wciągają widza w rzeczywistość pełną napięcia i nie pozwalają zostać tylko obserwatorem. Do tej drugiej grupy należy wystawa Poli Dwurnik „Duch przodków i anioł przyszłości albo ignorancja”, którą od 10 kwietnia do 13 maja będzie można oglądać w Galerii Ursynowskiego Centrum Kultury „Alternatywy” na warszawskim Ursynowie. To propozycja dla tych, którzy w sztuce szukają nie dekoracji, ale mocnego komentarza do świata. 

Punktem wyjścia są tu zwierzęta, papugi, lisy, borsuki, szczury i ptasie figury, ale szybko staje się jasne, że nie chodzi o zoologiczną opowieść ani o baśniowe symbole. U Poli Dwurnik zwierzęta przejmują ludzkie emocje, lęki i role. Potrafią być kruche i agresywne, bezbronne i groźne, stają się znakiem świata, w którym napięcie, przemoc i moralny chaos coraz częściej wypierają uważność i refleksję. Właśnie dlatego ta wystawa działa tak mocno, bo zamiast prostych odpowiedzi daje obrazy, które zostają w głowie na długo. 

Zwierzęta, które mówią więcej niż ludzie

Wystawa Poli Dwurnik nie opiera się na prostym kluczu, w którym każdy obraz da się łatwo rozszyfrować i sprowadzić do jednego znaczenia. To raczej opowieść zbudowana z napięć, skojarzeń i niepokoju, który narasta z każdą kolejną pracą. Zwierzęta nie są tu ozdobnym motywem ani łagodnym symbolem natury. Przejmują ludzkie postawy i emocje, stają się figurami świata pełnego sprzeczności. Raz wyglądają jak ofiary, innym razem jak sprawcy, bywają piękne, ale potrafią też budzić lęk. Właśnie ta dwuznaczność działa najmocniej, bo dobrze oddaje rzeczywistość, w której coraz trudniej mówić o jasnych podziałach i prostych ocenach. 

W centrum tej opowieści stoi obraz, od którego cała wystawa bierze tytuł. „Duch przodków i anioł przyszłości albo ignorancja” to praca zbudowana na mocnym kontraście. Po jednej stronie pojawia się figura „anioła przyszłości”, ale nie ma w niej ukojenia ani obietnicy lepszego jutra. To raczej agresywna siła, energia gniewu i zniszczenia. Po drugiej stronie znajduje się „duch przodków”, związany z pamięcią, doświadczeniem i tym, co wynika z historii. Między nimi pozostaje człowiek, skulony i odwrócony, jakby nie chciał słyszeć żadnego z tych głosów. Właśnie ten gest wycofania i zamknięcia okazuje się tu najważniejszy. Ignorancja nie jest pokazana jako brak wiedzy, tylko jako świadome odwrócenie wzroku od tego, co niewygodne. 

Wojna, migracje i świat bez prostych odpowiedzi

Kolejne obrazy rozszerzają tę diagnozę. Pola Dwurnik dotyka tematów, które trudno dziś ominąć, wojny, migracji, społecznego wykluczenia, przemocy wobec słabszych. W pracy „Szpony” zagrożenie spada na widza niemal fizycznie, jak atak z góry. W „Uchodźcach” i „Ucieczce ryb” pojawia się motyw drogi, ucieczki i niepewności, który nie wymaga dosłowności, by był czytelny. Z kolei „Szczurownia” wybrzmiewa jak mroczne epitafium dla stworzeń tępionych przez ludzi, ale jednocześnie uruchamia szersze skojarzenia z mechanizmami pogromu, odczłowieczenia i społecznej przemocy. To sztuka, która nie chce nikogo pocieszać. Pokazuje świat jako miejsce brutalne i rozedrgane, a człowieka jako istotę, która zbyt często nie reaguje, choć sygnały ostrzegawcze są widoczne. 

W tym sensie wystawa nie opowiada tylko o konkretnych kryzysach. Mówi też o zmęczeniu współczesnością, o przebodźcowaniu, o stanie, w którym wszystko wiemy, wszystko mamy na ekranie, a jednocześnie coraz trudniej naprawdę coś przyjąć i zrozumieć. Dwurnik trafia w ten punkt bardzo celnie. Nie buduje publicystycznej ilustracji świata, tylko tworzy obrazy, które działają bardziej podskórnie. Zostawiają widza z pytaniem, czy dziś największym zagrożeniem nie jest już sama przemoc, ale zobojętnienie wobec niej.

Nadzieja, która nie daje łatwego pocieszenia

Na tle tych ciemniejszych tonów szczególnie mocno wybrzmiewa obraz „Ożywianie”. To jedyna praca, w której pojawia się wyraźniejszy ślad nadziei. Czarodziejka Alcyna przywraca życie martwym lisom, jakby próbowała odwrócić bieg zdarzeń i cofnąć to, co wydawało się ostateczne. Ten gest ma w sobie coś poruszającego, ale Pola Dwurnik nie pozwala zamienić go w wygodne zakończenie. To nie jest prosta obietnica, że wszystko da się naprawić. Raczej przypomnienie, że potrzeba ratunku istnieje, choć w rzeczywistości nie pojawi się żadna siła, która zrobi to za nas. 

I może właśnie dlatego ta wystawa zostaje w pamięci. Nie dlatego, że proponuje efektowną wizję świata, ale dlatego, że stawia niewygodne pytanie o naszą własną gotowość do słuchania, reagowania i wyciągania wniosków z przeszłości. Pola Dwurnik nie daje prostych odpowiedzi. Pokazuje raczej moment zawieszenia między pamięcią a przemocą, między ostrzeżeniem a obojętnością, między nadzieją a świadomością, że nic nie wydarzy się samo.

Informacje praktyczne

Wystawę „Duch przodków i anioł przyszłości albo ignorancja” można oglądać od 10 kwietnia do 13 maja w Galerii Ursynowskiego Centrum Kultury „Alternatywy” przy ul. Indiry Gandhi 9 w WarszawieWstęp jest wolny, a 10 kwietnia o godz. 19.30 odbędzie się wernisaż z udziałem artystki.

Fot. materiały prasowe