• W podróży
  • Europa

Złote piaski Portugalii

autor: Weranda Weekend | 23 sierpnia 2016

Ten ostatni na zachód kraj Europy słynie z pysznego jedzenia, pięknych zabytków, wina i… największej produkcji korka. Ale w sezonie liczy się tylko praia.
 

Moledo

Mogą ciągnąć się kilometrami, ukrywać w urokliwych zatoczkach, chować za wydmami i niedostępnymi klifami. Ci, którzy postanowili odwiedzić północną część kraju wraz z wyjątkowym Parque Nacional da Peneda-Gerês najbliżej mają do Moledo – słynnej po reklamie piwa Super Bock, gdzie na plakacie butelka owinięta jest szalikiem. Bo Moledo to najzimniejsza, z racji swojego położenia, plaża w Portugalii, choć i tak nasze bałtyckie wybrzeże jest od niej chłodniejsze.

Moledo jest szeroka, piaszczysta, widać z niej charakterystyczny łańcuch hiszpańskich wzniesień na północy. Blisko stąd do uroczych miasteczek, jak Caminha – do dziś zamknięta w średniowiecznych murach – i innych malowniczych miejsc tak typowych dla regionu Minho, gdzie vinho verde leje się strumieniami. Choćby Ponte da Barca i Ponte de Lima, do których warto wpaść podczas dni targowych, przejść się pięknie odrestaurowanymi uliczkami, a potem spróbować lokalnej, mięsnej kuchni. Polecam zwłaszcza poniedziałkowy targ w Ponte de Lima, gdzie znajdziecie m.in. oliwki wielkości dziecięcej pięści. Po zakupach warto wpaść na lunch do jednej z okolicznych restauracji i zamówić Rojões à Moda do Minho – kawałki pieczonej wieprzowiny (często pod postacią małych kiełbasek) podawane z ryżem i zupą doprawioną świńską krwią. Pyszności! Danie jest dość ciężkie, dlatego lepiej zamówić je w chłodne popołudnie niż w upalny dzień.

 

 

Ancora w Vila Praia de Âncora

Obok Moledo, znaną plażą, tym razem tłumnie odwiedzaną przez surferów, jest Ancora w miejscowości Vila Praia de Âncora. To dawna wioska rybacka, dziś nieco senne miasteczko, które ożywa w sezonie za sprawą szkółek surferskich i turystów. Z jednej strony otoczone przez wzgórza Serra de Arga, z drugiej ma Monte de Santa Luzia. Na miejską część plaży można zejść promenadą od strony miasteczka. W pobliżu znajdziemy wiele naprawdę dobrych restauracji, gdzie podaje się pyszne ryby i owoce morza prosto z porannego połowu. Zawsze i wszędzie w Portugalii polecam przede wszystkim dorsza i sardynki przyrządzane na sto sposobów, ale też kalmary i łososia. Po jedzeniu można pójść nieco dalej na bajeczną, dziką część plaży otoczoną wydmami, dokąd zaprowadzi nas drewniany pomost. Tam czeka już tylko spokój skąpany w złocistym piasku z widokiem na ocean

 

Nazaré, Peniche i plaże w Sintrze

Kierując się na południe, nie sposób nie odwiedzić trzech miejsc – Nazaré, Peniche i plaż w Sintrze. Pierwsze z nich to sanktuarium surfingu. Śmiałkowie z całego świata przyjeżdżają tu w sezonie zimowym, by mierzyć się z wysokimi falami (nawet do 30 metrów!). Wszystko za sprawą podmorskiego kanionu nieopodal tutejszej linii brzegowej, który wypiętrza bałwany do nieziemskich rozmiarów. Do tzw. południowej plaży o charakterystycznym kształcie półksiężyca przylega jedna z najstarszych rybackich miejscowości w Portugalii.

Nad balkonami powiewają kolorowe markizy, a tutejsi rybacy nadal używają drewnianych łodzi z namalowanymi oczami, które mają chronić przed burzą na oceanie. Po mieście zaś chodzą starowinki ubrane w tradycyjne stroje: chusty na głowach, fartuszki zarzucone na siedem warstw spódnic i drewniane chodaki. Nad miasteczkiem góruje Ermida da Memória, kaplica wybudowana na ponad 300-metrowej skale (można tam wjechać kolejką). Spacerując uliczkami, trafimy na knajpki serwujące wyśmienite jedzenie, w tym owoce morza i ryby prosto z połowu. Zawsze warto skorzystać z przystawek, które usłużni kelnerzy stawiają na stole. Dostaniemy pyszne oliwki, lokalne sery i pasty rybne. Uwaga – czasem dość sporo kosztują!

 

 

Portugalia - raj dla surferów

Jeśli mało nam surfingu, powinniśmy odwiedzić inną mekkę surferów, czyli Peniche. Położone na półwyspie miasto oferuje plaże wychodzące na trzy strony świata. To oznacza bajkowe widoki i świetne warunki do surfowania niemal każdego dnia. Praia do Baleal, oddalona 4 kilometry od miasta, ma czysty jasny piasek i nieco zróżnicowaną linię brzegową, idealną dla rodzin z dziećmi. Supertubos z kolei jest uwielbiana przez surferów z racji fal zapętlonych niczym rury.

Miasta także mogą pochwalić się kąpieliskami o wyjątkowej urodzie. Jedne z najpiękniejszych w Portugalii (a także na świecie) znajdują się do 50 km od Lizbony. Większość oferuje świetne warunki do surfowania, wszystkie – niezapomniany wypoczynek dla rodzin z dziećmi, a niektóre również dla nudystów. Najbardziej polecam dwie plaże przy malowniczej Sintrze. Warto zatrzymać się w niej i zwiedzić niesamowite wiekowe pałace, jak Palácio Nacional da Pena czy Zamek Maurów (Castelo dos Mouros) – przylegają do nich parki zaprojektowane zgodnie z regułami angielskiego ogrodu romantycznego – można się w nich zgubić na cały dzień! Jako ciekawostkę można podać, że za sprawą kompleksu parków wytworzył się tu swoisty mikroklimat – pogoda jest często inna niż w Lizbonie, zwykle jest wilgotno, dość często pada. Ale wróćmy na plażę…

 

 

Praia da Adraga czy Praia da Ursa?

Pierwsza z nich – Praia da Adraga – została uznana przez „The Sunday Times” za jedną z 20 najpiękniejszych w Europie. Nieduża, bo tylko półkilometrowa, otoczona przez klify Parku Naturalnego Sintra–Cascais oraz wzgórza porośnięte zawsze zielonymi drzewami i krzewami. Uroku dodaje jej czysty, złocisty piasek, który mieni się podczas zachodów słońca, dlatego to ulubiona plaża fotografów. Warto spędzić tu popołudnie z rodziną, tym bardziej że na miejscu jest bar i restauracja Restaurante D`Adraga z dobrym jedzeniem za rozsądną cenę. Coś dla siebie znajdą też amatorzy ryb – tuż obok góruje wielka formacja skalna Pedra de Alvidrar, skąd wędkarze chętnie próbują swoich sił. Drugą taką, absolutnie wyjątkową, choć trudno dostępną dla turystów, jest Praia da Ursa. Dostać się na nią można jedynie stromym zejściem wzdłuż urwiska lub łodzią od strony wody. Naprawdę warto spróbować, bo widoki są zachwycające!

 

Plaża Bonda

Gdy ruszymy wybrzeżem w stronę Lizbony, w miejscowości Cascais warta odwiedzenia jest dzika Praia do Guincho, która zagrała w jednym z filmów o Bondzie („W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości”). Składa się głównie z wydm przemieszczających się pod wpływem silnych północnych wiatrów. Z ich powodu ukochali ją kitesurferzy. Uwaga: z dziećmi lepiej jej nie odwiedzać.

 

Portugalia - region Algarve

Jeśli wydaje się Wam, że na portugalskim wybrzeżu widzieliście już wszystko, pora na crème de la crème – najpiękniejsze plaże regionu Algarve. Nic dziwnego, że właśnie tę część Portugalii cenią sobie turyści z całego świata. Tym bardziej, że pogoda rozpieszcza tu niemal przez cały rok. Lagos to kolejna mekka surferów oraz imprezowiczów. Renomę zawdzięcza najlepszym klubom na wybrzeżu.

Spacerując po mieście, schodzimy po drewnianych schodkach prosto na Praia Dona Ana, uważaną za najbardziej malowniczą, ale także najchętniej odwiedzaną. Strome klify w kolorze ochry robią szczególne wrażenie podczas zachodów słońca. Po plaży warto wpaść na wieczorną ucztę do najlepszej restauracji, w jakiej miałam przyjemność ucztować w Algarve – Casinha do Petisco. Mała, skromna sala, duże porcje, pyszne grillowane owoce morza, dobre wino stołowe – to powody, dla których warto odstać swoje w kolejce z lokalsami. To zresztą jedyna restauracja, do której widziałam kolejki, zupełnie zasłużone (nawet poza sezonem!).

Dla całego regionu najbardziej charakterystycznym widokiem są górujące na wybrzeżu klify. W Sagres, gdzie znajduje się Przylądek Świętego Wincentego (Cabo de São Vicente), można stanąć na szczycie jednego z nich i poczuć się jak na końcu świata. W małym miasteczku Albufeira trafimy z kolei na Praia da Falésia, należącą do najdłuższych plaż w Portugalii (6 km linii brzegowej). Magazyn „Condé Nast Traveller” zaliczył ją do najpiękniejszych na świecie. Plażę ukochały sobie rodziny z dziećmi oraz biegacze – ci ostatni korzystają z ciągnącej się wzdłuż wybrzeża ścieżki, która prowadzi przez malownicze okoliczne wioski.

Szukając mniej zaludnionych miejsc, warto wybrać się podmiejskim pociągiem do Taviry w sercu Parku Naturalnego Rzeki Formosa. Wzdłuż ciągnącej się przez 50 kilometrów linii brzegowej trafimy na cuda przyrody – od małych wysepek i laguny po piaszczyste wydmy i bagna pełne wielu gatunków ptaków. Taka różnorodność sprawia, że plaże Portugalii, choćby odwiedzane licznie przez turystów, nigdy nam nie spowszednieją.

 

 

Jak dotrzeć do Portugalii?

Z Polski do Lizbony i Faro dostaniemy się bezpośrednio liniami Ryanair, a do Porto – Wizz Air. Lot trwa około 4,5 godziny. Z lotniska w Faro do centrum zawiezie nas autobus, w Porto pojedziemy metrem, a w Lizbonie najlepiej wybrać taksówkę.

Warto poświęcić trochę czasu na zwiedzanie i zobaczyć typowe dla Portugalii urokliwe małe uliczki, piękną architekturę w postaci zachowanych mauretańskich wzorów czy azulejos, a potem w lokalnej restauracji zjeść na obiad owoce morza.

tekst: Kasia Kzimierowska 
fot. BEW/ALAMY, Getty Images, Shutterstock, Pixabay

 

 

Mapa

Zostań z nami

Bądź na bieżąco