• W podróży

Gruzja - radosny kraj w trzech odsłonach

autor: Anna Dziewit-Meller i Marcin Meller | 8 lutego 2016
  • Pogranicze Europy i Azji
  • Tbilisi, Kutaisi, Batumi
  • Gruziński

Weekend w Gruzji to jak próbka szamponu dołączana do gazety, możemy tylko sprawdzić, czy warto – mówią zgodnie Anna Dziewit-Meller i Marcin Meller. Dlatego proponują, by zaplanować od razu kilka wypraw z rzędu i poznać różne oblicza tego intrygującego kraju. 

1/3 WYPRAWA PO RAZ PIERWSZY: Tbilisi
Stolica i największe miasto Gruzji, położone w dolinie rzeki Kury i na zboczach otaczających ją gór Kaukazu Małego. Często nazywane perłą Kaukazu.

To świat w pigułce ze względu na to, że mieszają się w nim kultury Wschodu i Zachodu. Co warto zobaczyć? Na pewno pięknie odnowione stare miasto. W jego sercu, na znanej z barów i restauracji ulicy Szardeni, zjemy i wypijemy wiele pysznych gruzińskich specjałów. Od placu Wolności ciągnie się najsłynniejsza ulica stolicy – aleja Rustawelego, gdzie znajdują się secesyjny budynek opery, fantastyczne kościoły, teatry, filharmonia. Aleja wysadzana platanami, pełna drogich sklepów i świetnych restauracji jest najlepszym dowodem na to, że Tbilisi to jak najbardziej europejskie miasto. Trzeba jednak uważać na ruch uliczny, który jest w Gruzji zwariowany – Gruzini jeżdżą jak szaleni.

Warto wjechać kolejką górską na wzgórze Sololaki, w zachodniej, najstarszej części miasta, i obejrzeć z bliska pomnik Matki Gruzji. Widać stąd całe miasto. Po Tbilisi można spacerować bez konkretnego celu, szczególnie w okolicach ulicy Lermontowa i placu Chlebowego, gdzie zobaczymy jeszcze stare, nieodrestaurowane budynki, knajpki. Trzeba odwiedzać kościoły – ormiańskie, prawosławne, synagogi… To bardzo ciekawe doświadczenie widzieć, jak w jednym miejscu współistnieją bez sporów różne kultury.

Po spacerach pełnych wrażeń odpoczywamy nad rzeką lub w baniach, czyli łaźniach siarkowych. Polecamy szczególnie te mniej turystyczne, pod kopułami, do których chodzą sami Gruzini. Następnego dnia z Tbilisi warto zrobić wycieczkę do Stepantsmindy (dawna nazwa: Kazbegi) i zobaczyć kawałek Kaukazu. Miejscowość leży u podnóża groźnej góry Kazbek, zobaczymy tam m.in. klasztor położony między szczytami. Widoki z tego miejsca zapierają dech w piersiach! Noclegu można szukać u Gruzinów, w miejscach agroturystycznych. Uwaga jednak na domowe wino, które w górach może się okazać… bimbrem z chleba. 

2/3 WYPRAWA PO RAZ DRUGI: Swanetia
Wysokogórski region Gruzji. Jego stolicą jest miejscowość Mestia, razem z Górną Swanetią, wpisana w całości na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Swanetia to najbardziej gruzińska część Gruzji, tak mówią nie tylko Swanowie (tutejsza grupa etniczna), dlatego warto poświęcić jej przynajmniej weekend. To wysoki Kaukaz z nieskażoną przyrodą, fantastycznymi widokami i zagubionymi na dwóch, trzech tysiącach metrów małymi wioskami pełnymi słynnych wież z kamienia – nieraz i tysiącletnich budowli obronnych, w których miejscowa ludność ukrywała się przed najeźdźcami.

Tam, gdzie nie da się dojechać samochodem, dociera się konno. O nieskażonej przyrodzie niech świadczy to, że nikt nie kupuje tu wody mineralnej, bo tryska w Swanetii z tysiąca małych skalnych źródełek zwanych narzanami. A każde z nich leczy inną dolegliwość.

2/3 WYPRAWA PO RAZ TRZECI: Adżaria i Batumi
Górzysty region nad Morzem Czarnym. Słynący z uprawy herbaty i roślin cytrusowych. Adżarowie w czasie okupacji tureckiej przyjęli islam, czym różnią się od Gruzinów chrześcijan.

Adżaria to region niesłusznie pomijany przez turystów, którzy jadąc nad Morze Czarne, pędzą prosto do Batumi. A przecież po drodze jest tyle fantastycznych miejsc do zobaczenia! Góry Adżarii przypominają nasze Beskidy. Są malownicze, pełne urokliwych zakątków, wodospadów, ukrytych przed wzrokiem dolinek. To region zamieszkany przez muzułmanów, więc krajobraz urozmaicają strzeliste wieżyczki minaretów.

Po suprze – czyli uczcie – gdzieś pod jednym z wodospadów w głębi lądu koniecznie trzeba odwiedzić Batumi. Przyroda, kolonialna architektura, kilkunastokilometrowy nadmorski bulwar i bogate życie nocne miasta warte są dłuższego pobytu, nie tylko weekendu. Zresztą jak cała Gruzja…

Zostań z nami

Bądź na bieżąco