Czas na piknik

Park Vigelanda Zdjęcia: Fot. Alamy/BE&W, Shutterstock
W górę
W dół
Przyroda już w rozkwicie, lecimy jej tropem do zagranicznych miast. Zabieramy kosz z jedzeniem, wygodne buty, koc i zwiedzamy najpiękniejsze parki w Europie.

­MADRYT
El Retiro i Casa de Campo  

W tym mieście nie chodzi się do parku na spacer, tylko spędza w nim całe dnie! Najchętniej wylegując się na rozległych trawnikach, piknikując albo obserwując świat zza kawiarnianego stolika. W ciągu tygodnia najpopularniejszy jest zjawiskowy El Retiro – park położony w samym sercu miasta zajmuje dawne tereny łowieckie rodziny królewskiej. Znajdziemy tam m.in. sztuczne jezioro (można wypożyczyć łódkę), wspaniałe trasy do jazdy na wrotkach/rowerach, jedyny na świecie pomnik Upadłego Anioła, ogrody różane, stare drzewa migdałowe, azalie i magnolie (warto sprawdzić, kiedy kwitną) oraz kryształowy pałac, w którym odbywają się wystawy sztuki nowoczesnej. Za to w weekendy i święta madrytczycy biorą kurs na Casa de Campo, fenomenalną krainę (1750 hektarów!) malowniczych pagórków, lasków i łąk. Co prawda na skraju parku znajdziemy zoo i spory lunapark, ale to przyroda jest tu największą atrakcją. Szczególnie wiosną, zanim gorące hiszpańskie słońce pozbawi trawę zieleni. Do parku dojedziemy metrem albo… zabytkową kolejką linową (Teleférico) z centrum Madrytu. I tutaj mała podpowiedź: większość przyjeżdżających do Casa de Campo nie oddala się zbytnio od stacji kolejki, w pobliżu której zbudowano masę stanowisk piknikowych. Zachęcamy, by ruszyć dalej. Po parku można spacerować cały dzień, za towarzystwo mając głównie zwierzęta, takie jak wiewiórki i ptaki.

RZYM
Villa Borghese

Parki-ogrody przy dawnych prywatnych rezydencjach to specjalność włoskiej stolicy (warto jeszcze zobaczyć ogrody Villi Ada czy Doria Pamphilj). Stare, wypieszczone, spektakularne. Kiedyś służyły wąskiej elicie, dziś są otwarte dla wszystkich. To oaza ciszy i zieleni w mieście, które należy do najgłośniejszych i najbardziej ruchliwych w Europie. Okazała, manierystyczna Villa Borghese przez stulecie służyła rodowi jako… podmiejska dacza – idealna do odpoczynku, wyprawiania balów oraz przechowywania rozrastającej się kolekcji sztuki należącej do rodziny (wciąż tam jest i można ją oglądać, choć warto także zajrzeć do mieszczącej zbiory sztuki XX wieku Oranżerii). Barokowy ogród przerobiono na początku XIX wieku zgodnie z nową, bardziej naturalną angielską modą. Stąd w parku tyle pozornie dzikiej (a w rzeczywistości starannie zaplanowanej i zadbanej) przyrody, świątyń dumania, stylizowanych ruin i kopii rzymskich budowli, np. Łuku Septymiusza Sewera.

MONACHIUM
Englischer Garten

To najstarszy publiczny park Europy. Zaprojektowany z myślą o zwykłych ludziach w 1789 roku po dziś dzień oferuje atrakcje, które w innych parkach byłyby nie do pomyślenia, np. miejsca do opalania się nago (ogromna, przecięta potokiem łąka Schönfeld) czy wodną trasę do serfowania (sztuczny strumień z falą generowaną przez pompy). Co poza tym? Można przeżyć ceremonię parzenia herbaty w japońskim pawilonie na wyspie lub wychylić kufel piwa na najwyższej (25 metrów nad ziemią) kondygnacji XVIII-wiecznej chińskiej pagody. Można też pospacerować po Hirschau, północnej części parku, w której panuje prawdziwie święty spokój – nie docierają tu tłumy turystów, a trawie i kwiatom na rozległych łąkach pozwala się rosnąć bez przeszkód aż do czerwca. Dopiero wtedy są ko-
szone albo… zjadane przez wypasane w parku stada przyzwyczajonych do głaskania i pozowania do zdjęć owiec.

BARCELONA
Park Güell

Najsłynniejszy park Barcelony wcale nie miał być parkiem, tylko luksusowym osiedlem mieszkaniowym. Utopijny pomysł miasta ogrodu pojawił się na początku XX wieku w głowie lokalnego przemysłowca Eusebiego Güella, który powierzył wykonanie projektu przyjacielowi Antoniemu Gaudiemu. Prace trwały 14 lat, ale projekt, jak w przypadku innego dzieła Gaudiego – słynnego kościoła Sagrada Família – nigdy  nie został ukończony. W latach 20. miasto odkupiło teren i w ten sposób powstał otwarty dla wszystkich park. Położony na malowniczym wzgórzu raczej nie nadaje się na niedzielne pikniki. Nie odnajdziemy w nim też ciszy ani spokoju. Jednak to, co zdążył wybudować Gaudi, z nawiązką wynagrodzi te braki. Nieziemsko kolorowe i fantazyjne pawilony, tarasy, placyki co dzień wypełniają się turystami. W niesamowitej Sali Kolumnowej (według oryginalnego projektu miała służyć za osiedlowe targowisko) można schronić się przed słońcem, a w Domu Gaudiego (artysta mieszkał w nim przez kilka lat) obejrzeć jego pozostałe wizjonerskie projekty.

OSLO
Park Vigelanda

Masz dosyć banalnych sadzawek, ławek, klombów, trawników? Wybierz się do Oslo! Park Vigelanda to jedno z największych plenerowych dzieł sztuki na świecie. Zaprojektowany i wykonany pod nadzorem rzeźbiarza Gustava Vigelanda w pierwszej połowie XX wieku budzi podziw jednych i zgorszenie u innych. Wypełnia go bowiem ponad pół tysiąca nagich postaci – rzeźb z kamienia i brązu przedstawiających człowieka we wszystkich aspektach jego życia. Noworodki i starcy, kobiety i mężczyźni, samotni lub spleceni ze sobą tak ciasno, że wydają się jednym ciałem. W żadnym parku na ziemi nie ma tylu emocji: gniew, pożądanie, radość, pogarda, czułość… Na dodatek rzeźby nie są odgrodzone od spacerowiczów – każdej można dotknąć, a nawet… na nią wejść (ogromna frajda dla dzieci). Są tu też rozległe trawniki, na których mieszkańcy Oslo grają w badmintona, rozpalają jednorazowe grille i korzystają z krótkiego skandynawskiego lata.

LONDYN
Hampstead Heath

Londyńczycy nie wyobrażają sobie życia bez parków. Co dzień w godzinach lanczu, jeśli pogoda pozwoli, migrują z biur na zielone trawniki. Ale w weekendy to nie Hyde Park, Regent’s czy Green Park święcą rekordy frekwencji, lecz położony nieco dalej, gigantyczny (320-hektarowy!) Hampstead Heath. To wciąż centrum Londynu – raptem kilka stacji metra od Trafalgar Square – a człowiek czuje się jak na wsi. Zamiast wypielęgnowanych trawników i klombów – łąki, lasy i ponad 30 sadzawek oraz stawów. Zamiast gołębi – zimorodki, perkozy, wiewiórki, lisy, zające, a nawet (jeśli zdecydujemy się na dalszy spacer) sarny. Psy mogą tu biegać bez smyczy, a Londyńczycy robią to, w czym są najlepsi na całym świecie – piknikują! l

Tekst: Weronika Kowalkowska
Zdjęcia: alamy/be&w, shutterstock

Zobacz także

© Wydawnictwo TE-JOT

  • Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Sp.K.
  • ul. Malczewskiego 19, 02-612 Warszawa
  • tel. 22 854 14 65, fax: 22 854 14 69

Redakcja magazynu

  • 02-612 Warszawa, ul. Malczewskiego 19
  • tel. 22 854 14 65, faks 22 854 14 69

Reklama

  • Product manager kom. 602 686 604
  • Beata Łapińska tel. 22 854 14 32

LOGO Weranda weekend

Redakcja internetowa

  • e-weranda@weranda.pl
Wczytywanie danych...
Youtube
Pinterest